Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Operacja z gazociągiem. Czy Orbán odwoła wybory? Na Węgrzech już bardzo nerwowo

Viktor Orbán na wiecu w Budapeszcie, 23 marca 2026 r. Viktor Orbán na wiecu w Budapeszcie, 23 marca 2026 r. Attila Kisbenedek/AFP / East News
Władze Serbii przekazały w niedzielę informację o ładunku wybuchowym znalezionym koło miasta Kanjiža, blisko rurociągu TurkStream. Premier Węgier zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego, rosną obawy o wybory.

Do przestrzeni publicznej nie przedostały się jeszcze konkrety związane ze sprawą. Wiadomo, że kilkaset metrów od instalacji TurkStream, która jest ostatnim kanałem dostaw rosyjskiego gazu do Europy, znaleziono materiały wybuchowe. Zostały skonfiskowane przez serbskie służby, wiadomość przekazał prezydent Aleksandar Vučić.

Viktor Orbán natychmiast zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Oliwy do ognia dolał w sieci szef MSZ Peter Szijjarto, twierdząc, że „ktoś chciał wysadzić rurociąg TurkStream”, mimo że nie ma na to dowodów.

Europejscy partnerzy Putina

Tyle suchych, nielicznych faktów. Teraz czas na kontekst. Wszyscy wymienieni politycy to wieloletni partnerzy Kremla i akuszerzy interesów Putina w Europie, a nawet w Unii Europejskiej. Orbán od lat odmawia zaprzestania importu rosyjskich paliw kopalnych na Węgry. Blokuje pakiety pomocowe dla Ukrainy, domaga się zdjęcia sankcji. W ubiegłym roku wycofał pomoc humanitarną dla ukraińskich uchodźców, wydał też wizy Schengen rosyjskim dyplomatom i urzędnikom, za co skrytykował go nawet szef Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber.

Tymczasem na finiszu kampanii przed wyborami parlamentarnymi, planowanymi 12 kwietnia, na jaw wychodzi coraz więcej skandali opisujących niemal symbiotyczną relację Budapesztu i Moskwy.

„Polityka”, „Washington Post” i konsorcjum śledcze VSquare ujawniły niezależnie od siebie, że Szijjarto regularnie po spotkaniach ministrów spraw zagranicznych krajów UE latał do Petersburga i przekazywał odręczne notatki Siergiejowi Ławrowowi.

Reklama