Operacja z gazociągiem. Czy Orbán odwoła wybory? Na Węgrzech już bardzo nerwowo
Do przestrzeni publicznej nie przedostały się jeszcze konkrety związane ze sprawą. Wiadomo, że kilkaset metrów od instalacji TurkStream, która jest ostatnim kanałem dostaw rosyjskiego gazu do Europy, znaleziono materiały wybuchowe. Zostały skonfiskowane przez serbskie służby, wiadomość przekazał prezydent Aleksandar Vučić.
Viktor Orbán natychmiast zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Oliwy do ognia dolał w sieci szef MSZ Peter Szijjarto, twierdząc, że „ktoś chciał wysadzić rurociąg TurkStream”, mimo że nie ma na to dowodów.
Europejscy partnerzy Putina
Tyle suchych, nielicznych faktów. Teraz czas na kontekst. Wszyscy wymienieni politycy to wieloletni partnerzy Kremla i akuszerzy interesów Putina w Europie, a nawet w Unii Europejskiej. Orbán od lat odmawia zaprzestania importu rosyjskich paliw kopalnych na Węgry. Blokuje pakiety pomocowe dla Ukrainy, domaga się zdjęcia sankcji. W ubiegłym roku wycofał pomoc humanitarną dla ukraińskich uchodźców, wydał też wizy Schengen rosyjskim dyplomatom i urzędnikom, za co skrytykował go nawet szef Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber.
Tymczasem na finiszu kampanii przed wyborami parlamentarnymi, planowanymi 12 kwietnia, na jaw wychodzi coraz więcej skandali opisujących niemal symbiotyczną relację Budapesztu i Moskwy.
„Polityka”, „Washington Post” i konsorcjum śledcze VSquare ujawniły niezależnie od siebie, że Szijjarto regularnie po spotkaniach ministrów spraw zagranicznych krajów UE latał do Petersburga i przekazywał odręczne notatki Siergiejowi Ławrowowi.