Świat

Pod powierzchnią

Mniejszość turecka w Niemczech

"Terrorysta nie znaczy muzułmanin, a muzułmanin nie znaczy terrorysta" - tak do niedawna protestowali Turkowie przeciwko utożsamianiu ich z islamistyczną ekstremą. Teraz sami muszą się bronić przed rasistowskimi ekstremistami. Fot. Jochen Tack / BEW
Pożar w Ludwigshafen ugaszony, ale dyskusje o Turkach w Niemczech znów gorące.

"Terrorysta nie znaczy muzułmanin, a muzułmanin nie znaczy terrorysta" - tak do niedawna protestowali Turkowie przeciwko utożsamianiu ich z islamistyczną ekstremą. Teraz sami muszą się bronić przed rasistowskimi ekstremistami. Fot. Jochen Tack / BEW  

Niedawny pożar w Ludwigshafen w południowych Niemczech dał po raz kolejny asumpt do analizy powikłanych stosunków Niemców i imigrantów tureckich. W pożarze kamienicy zamieszkanej przez Turków zginęło dziewięć osób, w tym pięcioro dzieci. Jest oczywiste, piszą niektóre gazety, że strachy i uprzedzenia znów wypełzły z ukrycia. Opinia turecka jest przekonana, że było to podpalenie. Kurt Beck, premier landu Nadrenia-Palatynat zaraz po wypadku pośpiesznie oświadczył, że podpalenie jest praktycznie wykluczone. Dochodzenie w sprawie trwa.

Podpalacze

Podejrzenie o podpalenie oparte jest na świadectwie dwóch Turczynek. Jedna z nich próbowała powstrzymać mężczyznę, który wszedł do budynku i podpalił wózek dziecięcy w holu. W mieście wcześniej miał miejsce atak na kawiarnię, a w spalonym budynku - zanim został kupiony przez turecką rodzinę kilka lat temu - miał siedzibę klub neonazistowski.

W sposób oczywisty tragedia w Ludwigshafen przywodzi na myśl wydarzenia z lat 90., kiedy gangi rasistowskie doprowadziły do podpaleń, pobić i zabójstw w niemieckich miastach Rostock-Lichtenhagen, Mölln, Solingen. Sprawcami byli skinheadzi i neonaziści, ale w tłumie gapiów stali też członkowie średniej klasy i ci w dresach, z butelkami piwa w ręce, przypomina Der Spiegel.

Pod powierzchnią spraw codziennych

Większość stowarzyszeń tureckich zaprzecza, że obserwują przesunięcie "na prawo" w mentalności Niemców. Bekir Yılmaz, przewodniczący Tureckiej Społeczności w Berlinie (TGDB), cytowany przez turecki dziennik Zaman nie zauważa, by wielu Niemców utożsamiało się z ekstremistycznymi poglądami.

Ale prasa turecka uważa, że media i prawicowi politycy torują drogę takim wydarzeniom jak Ludwigshafen. Nowe prawo imigracyjne i retoryka kampanii wyborczej premiera Hesji Rolanda Kocha ułatwiają pośpieszne konkluzje, uważa przewodniczący Tureckiej Społeczności w Niemczech (TGD). Z kolei prawnik z Islamskiej Społeczności (IGMG) w Niemczech, Abdulgani Karahan, zauważa, że dyskryminacja Turków zaczyna się na poziomie urzędowym. Usprawiedliwiane "zwalczaniem terroryzmu" wprowadzone zostały przepisy, które czynią z każdego muzułmanina i Turka ogólnie podejrzanego. Dwa przykłady to ostatnie zezwolenie na naloty policyjne w meczetach bez podania powodu (w Dolnej Saksonii i Badenii-Wirtembergii) i nowe prawo w Hesji, które wymaga specjalnej zgody na prowadzenie przedszkoli przez muzułmanów.

Bülent Arslan, szef Forum Niemiecko-Tureckiego (DTF), stowarzyszenia polityków CDU tureckiego pochodzenia, jest przekonany, że wzajemne uprzedzenia stale rosną - i wini za to media. Nie ma bowiem programu telewizyjnego bez wątku terroryzmu. Zasiewa się w ten sposób strach w opinii publicznej. Niektóre warstwy społeczne coraz bardziej boją się islamu i łatwo zamieniają ten strach w islamofobię.

Rzeczywiście, pisze Der Spiegel, trudno wyobrazić sobie rozmiar publicznego i politycznego oburzenia, gdyby to niemiecki turysta zginął w Turcji w podobnych okolicznościach. Niewypowiedziane przesłanie jest takie, że śmierć Turka się nie liczy - a przynajmniej dużo mniej niż śmierć Niemca. Druga strona medalu to tureckie poczucie niższości i przesadny nacjonalizm, które wywołują silne reakcje po niemieckiej stronie.

Człowieczeństwo wciąż się liczy

Nikt nie ma tu nic do ukrycia - z wyjątkiem sprawców, konkluduje Der Spiegel. Jasna wypowiedź ze strony kanclerz Angeli Merkel, a może nawet jej wizyta w Ludwigshafen, byłyby pomocne. Podczas ataków na Turków w latach 90., mimo demonstracji ulicznych, niemieccy liderzy polityczni nie wystąpili z jasnym potępieniem. Kanclerz Helmut Kohl nie pojechał do Solingen, Mölln ani Rostock-Lichtenhagen.

Władze miasta zareagowały bardzo szybko, chwali Der Spiegel, zapewniając pokoje hotelowe, tym którzy stracili mieszkanie w pożarze. Na koncie bankowym na rzecz ofiar pożaru w krótkim czasie zebrano 32 tys. euro. Regionalna drużyna piłkarska zorganizowała marsz charytatywny. "To pokazuje, że człowieczeństwo ma wciąż pierwszeństwo w niemieckim społeczeństwie", uspokaja szef Forum Niemiecko-Tureckiego.

 

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Związki Polaków: co dziesiąty z nas żyje w związku równoległym

Co dziesiąty Polak żyje w równoległym związku. A może nawet więcej niż co dziesiąty, jeśli trochę poszerzyć definicję związku. Pojawiło się sporo wyników badań seksuologicznych uwzględniających także czasy pandemii. Niektóre mogą się wydać szokujące.

Martyna Bunda
28.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną