Świat

Inny Pakistan

Miasta heroinowe w Pakistanie

Figurka kapłana z prowincji Sindh. Figurka kapłana z prowincji Sindh. Mamoon Mengal, / Wikipedia
Sehwan Sharif, czyli jak ramadan zmienia heroinowe miasta.

Pakistan stał się ostatnio synonimem zamachów, puczów i politycznego chaosu. Dyktatorzy nie chcą oddać władzy, Al-Kaida czai się w górach, a samobójczy zamachowcy wysadzają się w powietrze w środku miasta. Ale jest też inny Pakistan, lepiej znany 165 milionom Pakistańczyków niż wojna z terrorem i fundamentalizm. To także kraj ambitnych przedsiębiorców z Karaczi, prywatek, które każą zapomnieć o islamie, i żywych tradycji.

Największe party na świecie

Sehwan Sharif to na co dzień senne miasto nad rzeką Indus, leżące na szlaku heroinowym prowadzącym z Afganistanu przez pakistańską prowincję Sindh. Tuż przed ramadanem zamienia się w Glastonbury, Rio i Lourdes w jednym, opisuje korespondent The Guardian, Declan Walsh. Potężny odgłos bębnów wypełnia noc, płoną ogniska, w powietrzu unosi się zapach marihuany. Ubrane na czerwono kobiety wirują jak derwisze, obcy oferują chleb lub jointa. Ludzie całują poręcze grobowca w sercu świątyni, niektórzy wybuchają płaczem. Inni śpiewają w grupach przy drodze albo śpią na ziemi.

Najbardziej widowiskowe sceny odbywają się przed wejściem do świątyni, gdzie w rytmie bębnów tańce przeradzają się w trans. Kobiety z wycieńczenia padają na ziemię, mężczyźni klaszczą z werwą nastolatków na rave party. To jedno z największych świąt sufickich na świecie. W trzydniowej hulance w tym roku wzięło udział podobno milion osób, inni mówią, że nawet dwa. Nikt nie liczy, bo wszyscy zajęci są zabawą.

Święci tureccy

Święty sufi, Lal Shahbaz Qalandar, prawdopodobnie nie miałby nic przeciwko takim wyrazom uwielbienia. Sam był pewnego rodzaju średniowiecznym hipisem, który 800 lat temu podróżował po Bliskim Wschodzie i Azji Południowej głosząc tolerancję i pokój między hindusami i muzułmanami.

Od czasów jego działalności masowe pielgrzymki do grobów wielkich mędrców stały się jedną z najbardziej rozpowszechnionych praktyk sufizmu. Szczególnie w Azji Południowej grobowce świętych, którzy jeszcze za życia zyskali sławę cudotwórców i uzdrowicieli, przyciągają tłumy pielgrzymów przybywających tu po ich błogosławieństwo i wstawiennictwo u Boga. Obchody rocznicy ich śmierci, urs, przerodziły się niekiedy w ludowe festiwale przypominające raczej pogańskie rytuały. Sehwan Sharif to jedna z największych „sufickich party" w tym rejonie świata, ale tysiące mniej i bardziej popularnych świątyń rozsianych jest po całym Pakistanie, a także w innych krajach regionu, aż po zachodnie Chiny i północną Afrykę.

Pogański mistycyzm

Dla wykształconych muzułmanów kult zmarłych to folklor, dla którego nie powinno być miejsca w poważnym islamie. Dla innych to potencjalne antidotum dla ekstremizmu, który wypaczył obraz islamu. „To, czego Zachód nie widzi", twierdzi znany pakistański antropolog z Uniwersytetu Amerykańskiego w Waszyngtonie, „to, że w islamie konkurują ze sobą trzy postawy". Modernistyczna, która odzwierciedla globalizację, materializm i powstanie społeczeństwa konsumpcyjnego. Ortodoksyjna - czasem bardzo gwałtownie sprzeciwiająca się Zachodowi i globalizacji. I sufizm, najbardziej liberalny i eklektyczny z nurtów islamu. Nie przykłada wagi do podziału na sunnitów i szyitów, czerpał także wiele z monastycyzmu chrześcijańskiego i buddyjskiego.

Władze Pakistanu wydają się mieć schizofreniczny stosunek do rodzimych zabobonów. Z jednej strony chcą utrzymać pod kontrolą władzę duchowych spadkobierców popularnych świętych, z drugiej - korzystają czasem z ich „namaszczenia", kiedy wizyty w świątyni zamieniają w sesje zdjęciowe dla gazet. Dla mas świątynie to wentyl bezpieczeństwa, gdzie wierni raz na jakiś czas mogą dać upust pragnieniu nieskrępowanej zabawy. Na co dzień to schronienie dla bezdomnych, uzależnionych, ulicznych dzieci, prostytutek i głodnych.

 

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną