Świat

Wirtualna Palestyna?

Przemówienie programowe Netanjahu

Tak jak diabeł boi się święconej wody, tak premier Izraela Beniamin Netanjahu obawia się głośno powiedzieć 'Palestyna'.

W ubiegłą niedzielę, podczas pólgodzinnego przemówienia programowego, słowo to raz tylko ześlizgnęło mu się z języka. Wprawdzie nie przypadkowo, bo jakiś haracz musiał zapłacić prezydentowi Obamie, ale także bez jakiejkolwiek obowiązującej treści, bo prawicowo-narodowi koalicjanci z uwagą patrzyli mu na usta. W chwili przymusowej słabości obiecał Palestyńczykom prawo do własnego hymnu narodowego i własnej flagi, ale nie bardzo wiadomo, gdzie ją będą wywieszać, skoro Zachodni Brzeg nazwał „ojczyzną  praojców", w której Żydzi mają historyczne prawo do osiedlania się, a Jerozolimę „zjednoczoną na zawsze" uznał za stolicę Izraela.

Co prawda, to prawda: przyrzekł, że nie będzie budował nowych osiedli na ziemiach palestyńskich (także aby stępić ostrze konfliktu z Waszyngtonem), ale przyszłych granic państwa palestyńskiego nie wytyczył. Powiedział tylko, że jej przejścia graniczne będą kontrolowane przez izraelskie lub międzynarodowe siły zbrojne, a całe państwo musi być zdemilitaryzowane. Izrael zachowa także całkowitą kontrolę przestrzeni powietrznej. W takim układzie mieszkańcy wirtualnej Palestyny wykreowanej przez Netanjahu muszą chyba być aniołami, którzy na własnych skrzydłach startować będą z nieistniejących lotnisk, aby podróżowac po świecie.

Po wyliczeniu wszystkich zakazów i ograniczeń zaproponował natychmiastowe rozpoczęcie rozmów pokojowych. „O czym mamy rozmawiać, skoro premier Izraela ustalił juz wszystkie przedwstępne warunki?" - zapytał przewodniczący Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas, odrzucając kategorycznie uprzejme zaproszenie do stołu negocjacji.

Większą część przemówienia Netanhaju poświęcił irańskim zbrojeniom nuklearnym i oświadczeniom ponownie wybranego prezydenta Ahmenidżada, zapowiadającego fizyczną zagładę Izraela. W takim kontekstcie zastrzeżenia w stosunku do niepodległej i uzbrojonej Palestyny nabrały wymiaru, który mógł być zaakceptowany przez większość izraelskiej opinii publicznej. Nawet opozycja popierająca prawdziwą koegzystencję z Palestyńczykami nabrała - narazie - wody w usta.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Homofobusy jeżdżą po polskich miastach. Szokują i wykluczają

Homofobusy rozpowszechniają nieprawdziwe informacje na temat osób LGBT. To akcja Fundacji Pro-Prawo do Życia, która wbrew nazwie odmawia osobom nieheteroseksualnym prawa do wolnego od dyskryminacji życia w Polsce.

Agata Szczerbiak
17.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną