Świat

Pokonany

Michael Jackson nie żyje

Odeszła legenda, ikona popkultury, w dodatku nieporównywalna z żadną inną.

„Invincible" - niepokonany - tak nazywa się album Michaela Jacksona z 2001 r. Ostatni jego album studyjny z premierowymi piosenkami. Teraz, po śmierci artysty ów tytuł brzmi jak szyderstwo. I nie po prostu dlatego, że artysta umarł, co przecież czeka każdego z nas, ale dlatego, że śmierć przyszła doń po kilkuletnim okresie głębokiego kryzysu twórczego i po długich zmaganiach z dolegliwościami zdrowotnymi. Świat czekał na powrót Króla, trwały juz prace nad nową płytą, zaplanowano nawet trasę koncertową. Przecież Jackson nie był człowiekiem starym, miał dopiero 50 lat. Plotkarskie media od tygodni spekulowały jednak, że ze zdrowiem Michaela jest coraz gorzej, a dziennikarze muzyczni od dawna pisali o nim w czasie przeszłym.

Odeszła legenda, ikona popkultury, w dodatku nieporównywalna z żadną inną. Kariera Jacksona objęła kilka epok show biznesu. Zaczynał w 1964 r. jako niespełna sześciolatek w rodzinnym kwintecie wokalnym Jackson Brothers, który pod koniec lat 60. już jako Jackson Five stał się emblematycznym zespołem słynnej wytwórni płytowej Tamla Motown. Od połowy kolejnej dekady Michael był juz nie tylko pierwszoplanową postacią, ale też głównym kompozytorem grupy, a krótko póżniej przyszedł czas na karierę solową. Jej szczyt przypadł na lata 80. W zeszłym roku przemysł muzyczny świętował 25 rocznicę wydania „Thrillera", płyty nazywanej „albumem wszech czasów" (104 mln sprzedanych egzemplarzy). Starsi pamiętają zapewne teledysk z tytułową piosenką, który również przeszedł do historii jako wydarzenie bez precedensu, bo był w istocie 13-minutowa etiudą filmową.

Michael Jackson stał się, obok Madonny, symbolem ery MTV. Ta pierwsza w historii i największa na świecie telewizja muzyczna miała wielki udział w rozwoju jego kariery, ale i on sam w dużym stopniu przyczynił sie do ukształtowania specyfiki tej stacji. Wideoklipy Jacksona pożerały ogromne budżety, posługiwały się niekiedy dość tandentną estetyką, ale przez kilka lat stanowiły najważniejszy układ odniesienia dla wszystkiego, co w branży grających obrazków powstawało. Cała ta epopeja trwała do czasu wydania „Invincible". Potem przyszedł kryzys i więcej mówiono o operacjach plastycznych, tudzież chorobach Jacksona niż o jego twórczości. Szkoda.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

56. Czy tzw. żołnierze wyklęci są powodem do dumy?

Rafał Wnuk
10.07.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną