Świat

Matrioszka się potarguje

Obama w Rosji

Widać, że obie strony, także Rosja, chcą odejść od epoki Busha.

Najsławniejszy opis Rosji pochodzi od Winstona Churchilla, którego zainspirowała chyba konstrukcja rosyjskich zabawek: matrioszek. Rosja - ostrzegał Churchill - to zagadka opakowana w tajemnicę wewnątrz enigmy. A przecież Churchill bardziej się znał na Rosji niż Obama, który właśnie zakończył pierwszą tam oficjalna wizytę. Wizytę dosyć udaną - gdyż wyraźnie widać, że obie strony, także Rosja, chcą odejść od epoki Busha. Głównym celem Obamy - zgodnie z jego wielkim przemówieniem z Pragi - jest wydatne rozbrojenie jądrowe i Rosja, nie mająca pieniędzy na utrzymanie rdzewiejącego arsenału - pójdzie na porozumienie z Waszyngtonem. Nie będzie też przeszkadzać w Afganistanie.

Co do reszty, Iranu, Korei Płn., tarczy antyrakietowej, rozszerzenia NATO, Ukrainy, Gruzji, Bliskiego Wschodu, rywalizacji o kontrakty energetyczne w dawnej sowieckiej Azji Środkowej - wszystko to wrzucono do zwykłego politycznego młyna stosunków dwustronnych, gdzie Rosjanie tanio skóry nie sprzedadzą. Jeden z głównych ekspertów amerykańskich od Rosji Andrew Kuchins (którego dziadek nazywał się Kaczyński) ujął to najtrafniej: Obama uzyskał tyle co mógł, jeśli zważyć krótki okres u władzy, trwały konflikt interesów i głęboką nieufność w stosunkach wzajemnych.

Część komentatorów obawiała się, że Obama okaże naiwność wobec zagadkowej matrioszki. Naiwna jest raczej pretensja szlachetnej rosyjskiej opozycji - z której przedstawicielami amerykański prezydent się spotkał: domaga się ona, by Obama czy też Zachód zaangażował się demokratyzacji Rosji. Waszyngton takiego przełożenia nie ma. Zwrócono uwagę, że matrioszek żadna europejska obamomania nie porwała, tak jak w ogóle w Moskwie nie słychać odzewu na amerykański mesjanistyczny język polityczny, pełen patetycznych zwrotów o wolności i przyszłości.

Sprawa tarczy antyrakietowej, w którą polski rząd tak się zaangażował, leży dla Obamy w dalszym planie i wyraźnie jest funkcją ogólnego porozumienia z Rosją. Byłoby lepiej, by nasz rząd wymyślił jakąś inną inicjatywę cementowania naszych związków z głównym wojskowym sojusznikiem. 

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Na kogo Ziobro zbiera haki

To sojusz taktyczny. O przyjaźni między Zbigniewem Ziobrą i Jackiem Kurskim nie ma mowy. W tle jest wspólny interes polityczny i – jak mówią dobrze poinformowani – haki.

Anna Dąbrowska, Paweł Reszka
12.08.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną