Świat

Finanse Watykanu

Przekręty pod bokiem papieża

Przez długie lata nad watykańskimi finansami papież nie miał kontroli, a powinien był mieć, bo za Żelazną Bramą szły przekręty.

Taka myśl musi przyjść do głowy każdemu czytelnikowi doniesień w polskich mediach. Chodzi o książkę włoskiego dziennikarza Gianluigi Nuzziego o „Watykanie. Sp. z o.o". Wyszła już jakiś czas temu (czytałem o niej w czerwcu), ale dopiero teraz zdobyła u nas rozgłos.

Finanse Watykanu to temat od wielu lat nie schodzący z wokandy. Są tajne, mogły służyć zupełnie niepobożnym celom. Nuzzi przedstawia liczne przykłady; nie ma powodu, by je kwestionować. Nawet jeśli opiera się (między innymi) na dokumentach wykradzionych przez nieżyjącego prałata, który - jak fama głosi - miał na pieńku z watykańskim bankiem IOR i pozwolił je opublikować dopiero po swej śmierci, kiedy nie musiał już obawiać się zemsty.

Watykan, chcąc nie chcąc, pozostawał w centrum włoskiej, a nawet globalnej polityki. Papież Jan Paweł II, bo rzecz dotyczy także jego pontyfikatu, finansami interesował się o tyle, o ile wspierały one drogie mu cele, przede wszystkim pomoc dla Kościoła w bloku radzieckim. Ale w szczegóły nie wchodził. Za jego urzędowania podjęto jednak próbę wyczyszczenia sytuacji. Według deklaracji watykańskiej biurokracji, próba zakończyła się sukcesem i dziś nie ma niczego do ukrycia.

Mało kogo z dociekliwych obserwatorów ta deklaracja zadowala. Książka Nuzziego rozpaliła na nowo płomień podejrzliwości. Wątpię jednak, czy Watykan coś nowego na temat zamierza jeszcze powiedzieć. Będzie raczej powtarzał, że sprawa jest dawno nieaktualna i służy przeciwnikom Kościoła do jego zwalczania.

Jest jednak pewna nowa okoliczność. Niedawno ukazała się encyklika Benedykta XVI gromiąca - słusznie - nieuczciwość globalnego systemu finansowego. Tylko że po lekturze dossier Nuzziego trudno oprzeć się wrażeniu, że ryba psuła się także od watykańskiej głowy. Jeśli Kościół poucza rekiny biznesu, jak ma wyglądać uczciwa gospodarka, powinien w świetle tych pouczeń przyjrzeć się swym własnym instytucjom i ludziom obracającym mamoną.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Rozmowa z lesbijkami, szczęśliwymi małżonkami

Gdy słyszę, że ktoś krzyczy za mną lesba, wzruszam ramionami i idę dalej. A nawet gdybym miała zareagować, powiedziałabym: tak, lesba, i co z tego? – rozmowa z Małgorzatą Rawińską i Ewą Tomaszewicz.

Joanna Cieśla
12.06.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną