Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Afera hazardowa... w Czechach

Fot. Jeff Kubina, Flickr, CC by SA Fot. Jeff Kubina, Flickr, CC by SA
Awantura polityczna nad Wisłą ogromnie interesuje naszych południowych sąsiadów. Dlaczego? Bo od września Czechami również wstrząsa afera hazardowa.

Poza granicami Polski nasza afera hazardowa większe zainteresowanie wzbudziła tylko w Czechach. Tamtejsze media w szczegółach donoszą o kolejnych dymisjach w rządzie Tuska, wypowiedziach szefa CBA i zwrotach akcji. Czesi zobaczyli bowiem w polskim lustrze samych siebie. Od września ich krajem wstrząsa porównywalna afera hazardowa.

Podobieństwa są oczywiste. W Czechach - gdzie uzależnienie od hazardu jest społeczną plagą, porównywalną do alkoholizmu albo narkomanii - każda zmiana prawa dotyczącego hazardu wzbudzała zawsze dużo większe zainteresowanie, niż w Polsce. Tam jednak debaty wywoływały kwestie moralne, a korupcja była jedynie „w domyśle". Sytuację tę wykorzystali dziennikarze. Gazeta „Mlada Fronta DNES" prowadziła tygodniami grę z grupą wpływowych polityków z partii parlamentarnych. Podstawiony przez dziennikarzy prowokator proponował im milion koron za korzystne dla niego zmiany w ustawie o hazardzie. Kilku się zgodziło. Zostali nagrani z ukrytej kamery. Z uśmiechem na twarzy, żartując z łapówkarzem, zgodzili się na sprzedaż ustawy. Jeden z nich przy okazji z naiwnością dziecka opisał proceder prania pieniędzy z łapówki za pośrednictwem sprzedaży ogłoszeń w należącej do partii gazecie.

Kilku posłów zostało natychmiast wywalonych z partii, klubów poselskich oraz z list kandydatów w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Liderzy zaklinają się wszystkie świętości, że nic o tym procederze nie wiedzieli, a ich nieczyści koledzy działali na własną rękę.

Relacje z Polski są bardzo obszerne właśnie ze względu na uderzające podobieństwa i oczywiste skojarzenia. Czesi jednak opisują jednak tylko najpłytszą warstwę sprawy - czyli próbę korupcji. Informacji o jednoczesnej dymisji ministrów i Mariusza Kamińskiego nawet nie próbował zinterpretować żaden z tamtejszych komentatorów. Czeskie media bowiem - pewnie pod wrażeniem własnej afery - całkowicie ignorują fakt, że w naszej aferze hazardowej gorszy nie tyle (albo nie tylko) sama korupcja, co wyjątkowo brutalne, niemal otwarte starcie dwóch ośrodków władzy. Z wykorzystaniem tajnych służb, podsłuchów, policji, prokuratury do pognębienia politycznej konkurencji. Czesi kompletnie tego nie rozumieją, to nie jest ich film. Po prostu obserwują sprawy z oddali i mają spłaszczoną perspektywę, a poza tym sami u siebie akurat takiej afery - politycznej wojny z wykorzystaniem tajniaków - do tej pory nie mieli.

A może - do tej pory nie udało im się odkryć.

 

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Apartamentowce na skażonej ziemi. Ludzie chcą tu mieszkać, a nie powinni

Jak to możliwe, że na skażonych gruntach powstają budynki mieszkalne?

Ryszarda Socha
22.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną