1000 lat historii Wielkopolski

Starsza Polska
Przez prawie trzysta lat Polską były Kraków i Warszawa. Wielkopolska zaś – Kresami Zachodnimi.
W XX w. dwa wydarzenia wpisały się w poznańską tożsamość. Wygrane Powstanie Wielkopolskie (na fot. defilada polskich ułanów, 1919 r.) i Czerwiec 1956 r.
K. Gregor/Karta/Forum

W XX w. dwa wydarzenia wpisały się w poznańską tożsamość. Wygrane Powstanie Wielkopolskie (na fot. defilada polskich ułanów, 1919 r.) i Czerwiec 1956 r.

Hipolit Cegielski
Reprodukcja: Marek Skorupski/Forum

Hipolit Cegielski

Karol Marcinkowski
Piotr Męcik/Forum

Karol Marcinkowski

Maksymilian Jackowski
FoKa/Forum

Maksymilian Jackowski

Protest robotników z hasłem „Żądamy chleba”.
KARTA/Forum

Protest robotników z hasłem „Żądamy chleba”.

Po pierwszej wojnie światowej mój własny ojciec z kolegami zakładał Związek Obrony Kresów Zachodnich (późniejszy Polski Związek Zachodni). To mi zostało. W długi czas po drugiej wojnie światowej zrobiliśmy z przyjaciółmi, co się dało, by Poznań i Wielkopolskę włączyć do Polski nie tylko na mapie. Także jej historię – do historii Polski. Zaczęliśmy od XIX w. – on to bowiem odwrócił Poznań i Wielkopolskę od mało chwalebnej parowiekowej przeszłości.

Budowniczowie polskiej Wielkopolski

Oto rolnictwa nauczył się hr. Dezydery Chłapowski, były adiutant Napoleona, i edukował zarówno ziemian, jak i chłopów. Nauczycielem gospodarności był poznański lekarz Karol Marcinkowski. Nauczyciel Hipolit Cegielski został wybitnym przemysłowcem, by produkować maszyny rolnicze i wygrywać międzynarodowe konkursy. Pierwszy znakomity bankier to ksiądz Piotr Wawrzyniak, samouk z takimiż kontynuatorami. Były ziemianin Maksymilian Jackowski – autor tysięcy praktycznych instruktaży i szkoleniowych broszur, ojciec, jak pisali Prusacy, polskiej „republiki chłopskiej”, „państwa w państwie”. Wszyscy oni, razem z chłopami, sklepikarzami, drugorzędnymi ziemianami, z inteligentami, których za dużo nie było, ze swoimi księżmi, toczyli przez sto lat, od kongresu wiedeńskiego do pierwszej wojny światowej, tę zaiste najdłuższą wojnę nowoczesnej Europy. Poznań był ich stolicą, z centrum w postaci ich Bazaru. Własnego domu handlowego – był zarazem centrum spotkań i dyskusji.

Mieli do pokonania przeciwnika potężnego i nie do zwyciężenia – zaborcę, państwo pruskie. Dysponowało ono pieniędzmi, fachowcami, administracją, mocą stanowienia prawa i przeszkadzania obywatelom, policją i wojskiem. Różniło się jednak od zaboru carskiego – praworządnością, której bronili i przyzwoici prawnicy z głębi Niemiec. Tyle że mogło szykanować Polaków samymi przepisami. I zgodnie z prawem – wymagano zgody władz np. na budowę domu, nawet na własnym gruncie. Chłop Michał Drzymała kupił więc wóz cygański i w nim zamieszkał. Policjant pilnował, żeby codziennie wóz przesunął, bo wozom cygańskim nie wolno było zatrzymywać się w jednym miejscu dłużej niż dobę. Wielkopolska złożyła się więc na nowy elegancki wóz – a gdy cała Europa zaczęła się śmiać, szykany ustały. Polacy wygrywali inicjatywą i pomysłowością. Kiedy Prusy uruchomiły Komisję Kolonizacyjną dla wykupu ziemi z polskich rąk, oni zorganizowali swój Bank Parcelacyjny, który z rąk niemieckich właścicieli wykupił jej niewiele mniej.

W Warszawie nic prawie o tym wszystkim nie wiedziano. Nadal to były Kresy.

Tymi Kresami stały się ziemie, które u początków Polski stanowiły jej jądro. „Wielkopolska” znaczyła „Starsza Polska”. Poznań zaś dostarczył naszej historii pierwszą datę z określonym rokiem wydarzenia, od niego w jakimś sensie można rozpoczynać nasze dzieje. W 968 r. cesarz Otton II, on, nie papież, który nic w tej kwestii nie miał do powiedzenia, dał Mieszkowi, „przyjacielowi cesarza” biskupstwo w Poznaniu. Państwo jeszcze długo zwało się „Gniezdno”, Gnezdun civitas, od swej rzeczywistej stolicy. W Poznaniu mieścił się jakiś erem, klasztor benedyktynów (którego ślady odkopali archeolodzy), jego opatem był zapewne Jordan, którego też zrobiono biskupem, jak to było wtedy w zwyczaju, pierwszym biskupem na ziemiach przyszłej Polski. Arcybiskupstwo umieszczono potem w stolicy, w Gnieźnie.

Najzamożniejsza część przyszłej Polski

Wielkopolska, ta Starsza Polska, pozostanie na całe wieki najbardziej zaawansowaną cywilizacyjnie, najgospodarniejszą, zatem i najzamożniejszą częścią przyszłej Polski, kiedy Polania będzie już nazywała się Polską. Polacy będą Polszczanie. Dla Węgrów – Lengyel, Lendziel, od pierwszych wielkopolskich zdobywców, zbójów nie lada, Lędzian.

Ta Wielkopolska kusiła sąsiadów niemal od początku. Po śmierci Chrobrego najechał ją czeski Wratysław II. Zdobywał, rabował i palił. Uwiózł podobno skarby na stu wyładowanych po brzegi wozach! Zabrał ciało św. Wojciecha. Dwunastu kapłanów dźwigało zrabowany wielki złoty krzyż – ileż delikatności uczuć religijnych w chrześcijańskiej grabieży! Łupieżca wykształcony nie zapomniał o księgach z kronikarskimi zapisami. Klerycy zdołali ukryć najcenniejsze.

Z końcem XI w. mądry mnich z Bambergu, Otton, świetnie opanował polszczyznę i prowadził szkołę przy dworze, a do niej, co zanotował jego saski biograf, „rycerze i możni tego kraju na wyścigi oddawali na naukę swoich synów”. Wychował sporo przyszłej elity kraju.

To stąd będą wychodziły w XIII w. idee zjednoczenia ziem polskich. Uda się to Władysławowi Łokietkowi, którego przywoła na tron polski właśnie Wielkopolska. Była czynna i wierząca w czyny. Odebrać krzyżakom próbowało Ziemię Dobrzyńską zbrojnie, a samorzutnie rycerstwo Wielkopolski. Bez skutku. Aż w 1404 r. sejmiki szlacheckie całej Polski opodatkowały się same, po 12 groszy od łanu kmiecego, żeby ją z rąk krzyżaków po prostu wykupić. I wykupiły. Same potem rozliczały swoich poborców.

Państwowe porządki

Tu wkraczają do polityki ludzie nie miecza, ale wielkich umysłów. Poznań staje się ośrodkiem myśli państwowej. Elita intelektualna kraju tworzyła doktrynę polityczną i dla króla, i dla poddanych. Andrzej Łaskarz z Gosławic, prawnik po studiach w Padwie, najwybitniejszy dyplomata Jagiełły, późniejszy biskup poznański, wywiódł wtedy, że do cesji terytorium nie wystarcza wola władcy. Trzeba i zgody społeczeństwa danej ziemi, jej ogółu. A sami poddani nadal porządkują państwo: sejmik wielkopolski w 1421 r. uchwala, że przed sądami kościelnymi toczyć się mogą tylko sprawy związane z wiarą. Państwo ma być świeckie.

Polakom po epoce wojen z krzyżakami został pierwszy „cywilny” wiersz w języku polskim – „O zachowaniu się przy stole”, burgrabiego poznańskiego Przecława Słoty. Aleksander Brückner trafił nań w papierach z lat 1410–20. Mimo wojen z Zakonem interesowało poznańskich rodaków dobre wychowanie. Miłe i chwalebne, nieprawdaż?

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj