Jak świętować 100-lecie niepodległości na ziemiach zachodnich?

Kłopotliwe stulecie
Szczecińska Filharmonia wrosła już w krajobraz miasta.
Cezary Aszkiełowicz/Agencja Gazeta

Szczecińska Filharmonia wrosła już w krajobraz miasta.

Czy mieszkańcy Szczecina, Wrocławia, Gorzowa Wielkopolskiego, Olsztyna będą mogli w końcu powiedzieć z przekonaniem, że po 70 latach są u siebie?
Muzeum Niepodległości w Warszawie/materiały prasowe

Czy mieszkańcy Szczecina, Wrocławia, Gorzowa Wielkopolskiego, Olsztyna będą mogli w końcu powiedzieć z przekonaniem, że po 70 latach są u siebie?

audio

AudioPolityka Edwin Bendyk Urszula Czerny Schwarzenberg - Kłopotliwe stulecie

Podobne procesy można zaobserwować nie tylko w metropoliach Ziem Odzyskanych, ale i w mniejszych ośrodkach. Elbląg, do 1999 r. miasto wojewódzkie, jeszcze do niedawna utożsamiany był z Zakładami Mechanicznymi Zamech i kolejnymi ich wcieleniami. Dziś wizytówką Elbląga jest przywrócone do życia Stare Miasto, odtworzone w formule postmodernistycznej retrowersji. Jedną z ważniejszych instytucji animujących miejskie życie stała się Biblioteka Miejska, ciesząca się od niedawna statusem książnicy narodowej.

W dolnośląskiej Świdnicy, liczącej 58 tys. mieszkańców, w okresie PRL funkcjonowały dziesiątki zakładów produkcyjnych. Dziś przemysł ciągle pełni ważną rolę, ale miasto promuje się Kościołem Pokoju wpisanym na listę dziedzictwa UNESCO i gotycką katedrą o statusie pomnika historii. Beata Moskal-Słaniewska, prezydentka miasta, umiejętnie też wplata we współczesną opowieść o mieście jego złożoną historię: – Jestem drugą kobietą, która kieruje miastem. Moją poprzedniczką była 700 lat temu księżna Agnieszka. Dodajmy, że Agnieszka z rodu Habsburgów. Dziś jednak stawką nie jest przeszłość, tylko jak, wykorzystując bogate dziedzictwo kulturowe i inne walory miasta, zbudować wizerunek Świdnicy jako dobrego miejsca do życia i pracy?

Pod koniec stycznia rozmawiali w Świdnicy o podobnych wyzwaniach burmistrzowie i prezydenci miast progresywnych, ruchu zainicjowanego po wyborach samorządowych w 2014 r. przez Roberta Biedronia, prezydenta Słupska. Skupia on średnie i małe miasta, których prezydenci i burmistrzowie objęli władzę (po raz pierwszy w wyniku ostatnich wyborów samorządowych) pod hasłami nowej polityki miejskiej. Do ruchu należą m.in. Gorlice, Wadowice, Ostrów Wielkopolski, Starachowice, Świdnica, Sejny, Braniewo. Włodarze tych miast spotykają się co pół roku, podczas VI zjazdu w Gorlicach przyjęli „Gorlicką deklarację dla kultury”, w której podkreślają znaczenie tożsamości kulturowej dla rozwoju swoich miast.

Wyludnienie

Czy to jednak wystarczy? W rekordowym 2000 r. Elbląg liczył 130 tys. mieszkańców, dziś ma ich 117 tys. Z podobnymi problemami mierzyć się musi zdecydowana większość polskich miast. Kiepskie prognozy demograficzne dla całego kraju przekładają się na ponury konkret lokalnych statystyk. We Wrocławiu w 56 proc. gospodarstw domowych nie ma już ani jednego dziecka, wyludnianiu miast towarzyszy szybkie starzenie się mieszkańców. I gdy już wydawało się, że nawet w miastach „odzyskanych” można by zamknąć traumatyczne stulecie nowym początkiem, tym razem już nienaznaczonym klątwą, historia znowu zaczyna rechotać, suflując pytanie: dla kogo to wszystko? I z kim?

Nic więc dziwnego, że zbliżająca się rocznica stulecia odzyskania niepodległości będzie tyleż świętowaniem faktu historycznego, co próbą spojrzenia w przyszłość.

Tak będzie w Słupsku, przekonuje Robert Biedroń: – Stulecie to okazja, by na niepodległość popatrzyć z perspektywy przyszłości, by sobie uświadomić, że nie jest dana raz na zawsze i wymaga ciągłego odnawiania obywatelskiego ducha. Jednocześnie jednak nie można zapominać o lokalnej tożsamości, której elementem jest niemiecka przeszłość miasta. Z tego też względu w ramach obchodów nie zabraknie okazji do tego, żeby przypominać, jak miasto kiedyś wyglądało i jak będzie wyglądało, gdy owoce zacznie przynosić program rewitalizacji. Osią merytoryczną stulecia (także z powodu braku historycznej ciągłości) będzie temat społeczny: prawa kobiet. Wątek praw obywatelskich i politycznej podmiotowości będzie także mocno obecny w Gdańsku i Sopocie. Jak przypomina Joanna Cichocka-Gula, wiceprezydentka Sopotu, z miastem związana była jedna z ośmiu posłanek do pierwszego Sejmu niepodległej Polski.

Władze miast, które w Polsce są od 70 lat, obchody 100-lecia Rzeczpospolitej próbują na ogół zwrócić w przyszłość. Nie ma głębokiego sięgania do niemieckiej ani nawet peerelowskiej przeszłości. Ten, skądinąd zrozumiały, koncept zderzy się zapewne z charakterem oficjalnych państwowych obchodów, eksponujących – jak można się domyślać – krzykliwy patriotyzm, pod starym hasłem „Byliśmy, jesteśmy, będziemy”. Więc w sumie pewnie okaże się, że niełatwo wykorzystać tę jubileuszową, historyczną szansę do poważnej rozmowy o przyszłości „odzyskanych” – już naprawdę polskich – miast.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj