Klimat na ulicach polskich miast

UWIERZ w ducha
Genius loci, duch miejsca. Są miasta, w których wręcz wyziera zza każdego rogu, w innych wydaje się uśmiercony po wsze czasy. Spróbujmy utworzyć jego portret.
Mieszkańcy coraz częściej przepraszają się z genius loci, a nawet darzą go sympatią. Albowiem zdają się dostrzegać, cenić to, co oferuje: niepowtarzalny klimat miejsca.
Jakub Orzechowski/Agencja Gazeta

Mieszkańcy coraz częściej przepraszają się z genius loci, a nawet darzą go sympatią. Albowiem zdają się dostrzegać, cenić to, co oferuje: niepowtarzalny klimat miejsca.

Genius loci w miastach to trochę jak chemia w związkach międzyludzkich. Architekci, urbaniści czy miejscy aktywiści rzadko sięgają po ów termin; wydaje się za mało konkretny, nazbyt subiektywny i obarczony indywidualnymi emocjami. Umykający definicjom i skalowaniu. Wolą więc mówić o przestrzeni przyjaznej człowiekowi, dobrze zaprojektowanej, funkcjonalnej, znaczącej historycznie, bogatej w konteksty i narracje itd. Ale przecież czujemy, że duchy miejsc istnieją. I emanują swą dobrą energią. Stańmy sobie – dla przykładu – na szczecińskim Osiedlu Słonecznym, a później przenieśmy się na plac Grunwaldzki w tym samym mieście.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj