Miasta samowystarczalne

Energia miejsca
Idea samowystarczalnych miast w warunkach polskich sprowadza się głównie do pytania, czy miasta uniezależnią się od rządu decydującego o źródle energii elektrycznej.
Uzdrowisko Uniejów chce przyłączyć wszystkich 3 tys. mieszkańców do sieci ciepłowniczej zasilanej tylko z geotermii.
materiały prasowe

Uzdrowisko Uniejów chce przyłączyć wszystkich 3 tys. mieszkańców do sieci ciepłowniczej zasilanej tylko z geotermii.

Gdynia nigdy nie zrezygnowała z trolejbusów, teraz jej urzędnicy doceniają ekologiczne możliwości tego środka transportu.
Andrzej J. Gojke/KFP

Gdynia nigdy nie zrezygnowała z trolejbusów, teraz jej urzędnicy doceniają ekologiczne możliwości tego środka transportu.

Andrychów pod koniec lata zakończył wymianę wszystkich opraw lamp ulicznych na ledowe. Trwało to kilka lat, ale teraz całkowicie kontroluje je już komputerowy system sterowania oświetleniem ulicznym. Busy komunikacji miejskiej również w tym roku wymieniono i choć ich silniki to wciąż diesle, mieszczą się już w najnowszych europejskich normach emisji spalin. A współdziałanie pojazdów na ulicach też monitoruje system elektroniczny. – Te dwa narzędzia kontroli zapewniają nam teraz łatwe diagnozowanie nawet drobnych usterek i możliwość szybkiego zareagowania – mówi inspektor z Wydziału Inwestycji i Drogownictwa Urzędu Miasta Jerzy Dwojak, który dostęp do nowych systemów ma wprost ze swojego komputera. – Czy takie całościowe działania prościej jest przeprowadzić w małym mieście niż w dużym? Trudno ocenić. Nas interesują teraz nowe technologie, chcemy, żeby Andrychów był smart city – dodaje.

Smart cities to inteligentne miasta, czyli takie, które wykorzystują technologię do zbierania informacji, a co za tym idzie – do zwiększania wydajności transportowej i energetycznej. 20-tysięczny Andrychów korzysta z nowych form technologicznej kontroli i z wiedzy naukowców, dzięki czemu zmienia się, podobnie jak inne większe lub mniejsze miasta na świecie. Wynika to z potrzeb mieszkańców, bo jak pokazuje wiele badań naukowych, ludzie lepiej czują się w zielonych przestrzeniach miejskich. A to, że miasta na całym świecie próbują rozwijać sieci lokalne związane z alternatywnymi źródłami energii oraz odchodzą od uzależnienia od systemu energetycznego kraju, wynika m.in. z potrzeby oszczędzania pieniędzy.

Liczne potrzeby (ogrzewanie mieszkań, oświetlenie ulic, rozwijanie mobilności elektrycznej) sprawiają, że na razie nierealna jest całkowita rezygnacja z zewnętrznych źródeł energii. A polski rząd nadal stawia na rozwój energetyki węglowej. Planuje też budowę do 2040 r. elektrowni atomowych, od których świat odchodzi, nie tyle ze względu na bezpieczeństwo, ale z uwagi na rosnące koszty takiej produkcji prądu.

Poza tym zaprezentowany pod koniec listopada przez Ministerstwo Energii projekt „Polityki energetycznej Polski do 2040 roku” przewiduje również nieprzychylny alternatywnym źródłom energii, a także nielogiczny i nieekonomiczny plan, jak zezłomowanie do 2035 r. wszystkich istniejących w kraju farm wiatrowych. Czy to nie zmienia stosunku polskich miast do samowystarczalności?

Mieszkanie na gorącym źródle

Choć kierunek wprowadzanych zmian pozostaje taki sam, to różnie zabierają się do tego większe i mniejsze ośrodki w Polsce. Małe miasta przyjmują odważniejsze strategie, bo działają w mniej skomplikowanej strukturze niż na przykład rozległy Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot.

Niewielki Andrychów, po doprowadzeniu w tym roku do końca dwóch obejmujących całe miasto rozwiązań, koncentruje się teraz na działaniu w trochę mniejszej skali. W mieście zamknięto stare wysypisko śmieci, teren zrekultywowano i dołączono do obszarów zielonych. A dachy wszystkich obiektów użyteczności publicznej mają zostać wyposażone w panele słoneczne.

Dużo mniejszy od Andrychowa Uniejów szuka obecnie środków, by móc przyłączyć wszystkich 3 tys. mieszkańców do sieci ciepłowniczej zasilanej tylko z geotermii. Obecnie korzysta z niej już 60 proc. miasta, choć dopiero od sześciu lat funkcjonuje ono jako uzdrowisko, zbudowane na źródłach gorących wód leczniczych. Dodanie kolejnych budynków mieszkalnych będzie kosztowne, bo wiążące się z układaniem pod ziemią kolejnej siatki przyłączy, a później z odtworzeniem nawierzchni zmienianych ulic. Jednak korzystanie z takiego źródła ciepła sprawia, że w Uniejowie w ogóle nie istnieje na przykład problem smogu. A ogrzewane są tak nie tylko domy mieszkalne, ale także wszystkie obiekty rekreacyjne, sportowe, rehabilitacyjne. Podgrzewana w ten sposób jest również woda w basenach i nawierzchnia boisk sportowych.

Podobne rozwiązania, obejmujące prawie wszystkich mieszkańców, mają w Polsce również Mszczonów, Słomniki i Poddębice. – Z tej technologii mogłyby zacząć korzystać inne miasta w Polsce – mówi Jacek Kurpik, prezes Geotermii Uniejów. W funduszach Unii Europejskiej są środki na wykonywanie kolejnych odwiertów i rozpoznanie warstw wodonośnych. – Pod 80 proc. powierzchni Polski znajduje się woda, ale nie wszędzie występuje ona we właściwej wydajności i w odpowiednich do ogrzewania parametrach – tłumaczy Kurpik.

Do przodu o 20 lat

Uniejów i Andrychów mogły w krótkim czasie przeprowadzić zaawansowane działania związane z energią odnawialną, które trudno sobie wyobrazić w dużej metropolii. W prawie 750-tysięcznym Trójmieście byłoby to niemożliwe. Urzędnicy miejscy tłumaczą, że wynika to z niewystarczającego rozwoju współczesnych technologii i z naprawdę wysokich kosztów wprowadzenia takich rozwiązań na dużą skalę. – Nam, w Trójmieście, w rozwoju współpracy bardzo pomogły ZIT, czyli zintegrowane inwestycje terytorialne dla metropolii – ocenia Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj