Przejdź do treści
Mistrzowie polskiej kultury

Jan Englert: Teatr powinien delikatnie dotykać, nie pouczać

Wszystko, co osiągnąłem, czego dokonałem, czego próbuję uczyć studentów w szkole teatralnej, to efekt tego, co dostałem w prezencie, pożyczyłem albo ukradłem od mistrzów. Wszystko, co osiągnąłem, czego dokonałem, czego próbuję uczyć studentów w szkole teatralnej, to efekt tego, co dostałem w prezencie, pożyczyłem albo ukradłem od mistrzów. Leszek Zych / Polityka
W rozmowie z „Polityką” opowiada o tym, czym jest dla niego teatr i jak go rozumie, 22 latach spędzonych na stanowisku dyrektora Teatru Narodowego oraz pożegnalnym „Hamlecie”.

JANUSZ WRÓBLEWSKI: – Zanim porozmawiamy o odejściu z Teatru Narodowego, chciałbym wrócić do pana początków jako dyrektora artystycznego tej instytucji. Pamięta pan, w jakich okolicznościach został powołany?
JAN ENGLERT: – Jak zawsze zadecydował przypadek. Nie zgłaszałem się, by zostać dziekanem warszawskiej PWST ani nie zabiegałem, by być rektorem tej uczelni. Jeśli chodzi o Narodowy, moim nazwiskiem też początkowo posługiwano się bez mojej wiedzy. 23 lata temu żaden konkurs się nie odbył. Kandydat ministra na dyrektora parę dni przed ogłoszeniem dał dodatkowe warunki, na co minister nie mógł się zgodzić. Zadzwonił do mnie. Dostałem 12 godzin na podjęcie decyzji. Wiedziałem, co mnie czeka, pycha i zarozumialstwo jednak zwyciężyły.

Czego się pan bał?
Po zaproponowaniu mi dyrekcji przez Waldemara Dąbrowskiego, razem z Tomaszem Kubikowskim, którego wziąłem na swojego kierownika literackiego, wysłaliśmy list do reżyserów z prośbą o spotkanie. Największą wadą naszego środowiska jest to, że my się w ogóle nie znamy. Nie przyszedł tylko Lupa i Jarzyna. Wszyscy inni, łącznie z Warlikowskim, się stawili. Zabawne, że rozlicza się mnie teraz, porównując z moimi mistrzami: Dejmkiem, Grzegorzewskim, Axerem.

Powtarzam we wszystkich wywiadach i jeszcze raz powtórzę: ja nie wymyśliłem nic. Wszystko, co osiągnąłem, czego dokonałem, czego próbuję uczyć studentów w szkole teatralnej, to efekt tego, co dostałem w prezencie, pożyczyłem albo ukradłem od mistrzów.

Dotykać, nie pouczać

Dystansował się pan od teatru interwencyjnego, uprawiającego publicystykę. A krytycy wspierający teatr progresywny atakowali pana za to, że nie reaguje na bieżącą rzeczywistość.

Reklama
Mistrzowie polskiej kultury
Kryminały i ich autorzy
Odpocznij sobie
Być eko
Miłość!

Cyfrowe wydania specjalne to wybór najlepszych tekstów dziennikarzy "Polityki" na ważne tematy, którym przyglądamy się pod różnym kątem. Dostępne są dla subskrybentów pakietów Premium i Uniwersum.