Rozkosz chroniczna
Czy seksoholizm naprawdę istnieje, naprawdę niszczy psychicznie i naprawdę wymaga terapii.
„Przekroczenie granicy, za którą chce zmienia się w muszę to sygnał alarmowy”.
Olena Chernenko/Getty Images/Flash Press Media

„Przekroczenie granicy, za którą chce zmienia się w muszę to sygnał alarmowy”.

Są dni, w których A. zalicza seks z trzema kobietami. Rano z żoną, potem z kontrahentką w pracy, w drodze do domu w samochodzie ze spotkaną koleżanką z dawnej szkoły.

To, co robi, nie mieści się w etycznych i moralnych normach, ale czy przekracza także normę rozumianą psychologicznie i psychiatrycznie? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Wielu lekarzy i seksuologów stanowczo odrzuciłoby pomysł, by zachowanie A. traktować jako przejaw seksoholizmu, czyli uzależnienia od seksu, z jednej zasadniczej przyczyny: uważają, że coś takiego w ogóle nie istnieje.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj