Czy internet jest przyjazny kobietom
Zaplątane w sieci
Co i dlaczego kobiety robią w internecie i czy to dla nich bezpieczne miejsce.
Wielu badaczy forsuje dziś tezę, że internet jest dla kobiet przestrzenią wyjątkowo stresującą, by nie rzec – autodestrukcyjną.
Mirosław Gryń/Polityka

Wielu badaczy forsuje dziś tezę, że internet jest dla kobiet przestrzenią wyjątkowo stresującą, by nie rzec – autodestrukcyjną.

Nie ma zbyt dużego nadużycia w stwierdzeniu, że do niedawna internet był domeną mężczyzn – jeśli nie wyłącznie, to w przytłaczającym stopniu. To mężczyznom w tym wirtualnym środowisku przypadały role pionierów, odkrywców i zdobywców. Nawet jeśli prawda historyczna tylko częściowo to potwierdza, to tak może wynikać choćby z prozaicznych, domowych obserwacji: toporne pecety stawiane w centralnych miejscach w mieszkaniach służyły z początku właśnie im, nawet jeśli tylko do grania w gry wideo (i do poszukiwania mniej chlubnych uciech). Komputer osobisty był rodzajem „męskiego” gadżetu i niekoniecznie niezbędnego rekwizytu.

Jeszcze w okolicach przełomu wieków kobiety nie wydawały się internetem zainteresowane, chyba że zmuszała je do tego praca lub nauka, prywatnie nie miały co tu począć, opierały się długo jego urokom albo wręcz nie miały tu dostępu. To ostatnie kryterium – dostępności do sieci – we współczesnym świecie jest wyznacznikiem wolności i symbolicznym świadectwem uczestnictwa w wielkim projekcie, jakim jest wirtualna rzeczywistość (a zatem nie tylko rozrywka, ale też publiczna, szeroka debata). Nie przypadkiem epitet „cyfrowe wykluczenie” budzi dziś tak jednoznacznie negatywne skojarzenia, zwłaszcza wśród młodych, którzy wchodzą do sieci naturalnie, a właściwie się w niej rodzą. Wyrównanie proporcji płciowych w internecie to poniekąd ich zasługa.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj