Przełom zaczął się od Darwina, skończył na Einsteinie
Darwinowska rewolucja i ewolucja
Jak doszło do narodzin epokowego dzieła Darwina „O powstawaniu gatunków” i o czym ono właściwie jest? Prace nad nim trwały 22 lata i trzymane były w najściślejszej tajemnicy.
Karol Darwin, ok. 1880 r.
English Heritage/BEW

Karol Darwin, ok. 1880 r.

Powszechnie wiadomo, że Darwin jest ojcem teorii ewolucji, ale mało kto zdaje sobie sprawę, że to nie do końca prawda. Aby się o tym przekonać, zacznijmy od wizyty na stronie Darwin-online.org.uk, gdzie mamy dostęp do wszystkich dzieł i tłumaczeń Darwina, z listami włącznie. Następnie otwórzmy „On the Origin of Species” („O powstawaniu gatunków” – którekolwiek z pierwszych pięciu wydań) i wpiszmy do wyszukiwarki evolution. Rezultat? Zero! Darwin ani razu nie użył tego pojęcia w dziele, które nowoczesny ewolucjonizm zapoczątkowało.

Kogo to doświadczenie nie przekona (Darwin mógł przecież używać – i używał – innego pojęcia na opisanie tego samego zjawiska), niech wpisze „powstawanie gatunków” (origin of species), bo do tego się ewolucja w powszechnym przekonaniu sprowadza. Tym razem mamy lepszy rezultat – kilka trafień odnoszących się do dwóch pierwszych – tytułowych – słów dzieła i tylko w przedmowie, gdzie autor ten tytuł omawia i tłumaczy. W tekście książki (a to prawie 500 stron!) już się to pojęcie nie pojawia. Bo i nie o nim tam mowa.

Dzieło poświęcone jest temu, co Darwin zawsze uważał za swe największe osiągnięcie: wyjaśnieniu najważniejszego mechanizmu ewolucji. Zamierzał zawrzeć to już w tytule książki (miał brzmieć „Natural Selection”, czyli „Dobór naturalny”), ale Alfred Russel Wallace pokrzyżował jego plany (o czym dalej).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj