Dziwne pozwolenia na broń
Zabawy bronią
W tym roku niemal podwoiła się sprzedaż broni. To niezaplanowany efekt zmiany prawa.
W posiadaniu prywatnych osób jest dziś w Polsce ponad 500 tys. sztuk broni. Statystycznie 1,3 egzemplarza na 100 osób.
ImageSource/EAST NEWS

W posiadaniu prywatnych osób jest dziś w Polsce ponad 500 tys. sztuk broni. Statystycznie 1,3 egzemplarza na 100 osób.

Najliczniej do sklepów ruszyli myśliwi, mile zaskoczeni możliwością zakupu pistoletów oraz rewolwerów. Ot, wypadek przy pracy. Wraz z nowelizacją ustawy o broni ważność straciło rozporządzenie wyłączające używanie broni krótkiej przez tę grupę, a w mocy zostało inne, określające w dżulach, jakiej broni można używać do polowań, by zwierzę nie cierpiało, zabite od razu. W praktyce okazało się, że niektóre mocniejsze pistolety i rewolwery spełniają kryteria zawarte w rozporządzeniu o broni do polowań. Myśliwym to w smak. Argumentują: dzik szarżujący na polowaniu stanowi zagrożenie śmiertelne, a broń długa w podobnych okolicznościach nie chroni skutecznie myśliwego.

Kupują ci, którzy już broń mają, ale chcieliby więcej. A także nowi kandydaci na myśliwych, sportowców i kolekcjonerów. Kupił i Jarosław Lewandowski, redaktor naczelny magazynu o broni „Strzał” i prezes zarządu Fundacji Rozwoju Strzelectwa w Polsce. Parę lat temu bezskutecznie starał się w policji o zgodę na zakup drugiej sztuki broni do ochrony osobistej. Wówczas otrzymał pismo, że prawo do drugiego pistoletu nie będzie mu przyznane – „bo jeszcze nie użył pierwszego”. Nawet nie było od czego się odwoływać. Policja miała prawo do arbitralnej oceny. Po latach jednak z jego fundacji wyszedł projekt nowelizacji ustawy o broni i amunicji, kładący nacisk m.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną