Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej: Nie potępiam Chazana
Klauzula bez logiki
– Omawianie sprawy Chazana akurat w momencie, kiedy jego nazwisko znalazło się na wyrytym kamiennym darze dla Jasnej Góry, to dziwny zbieg okoliczności – mówił Jackowi Żakowskiemu dr Michał Hamankiewicz na antenie w TOK FM.
Steve Rhodes/Flickr CC by 2.0

Jacek Żakowski: – „Mamy niewątpliwie przykład nagonki medialnej, rozpętanej przez środowiska, które wyraźnie potrzebowały wojny ideologicznej” – tak pan w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej skomentował spór wokół postępowania pana prof. Chazana. Czy pan naprawdę sądzi, że to jest tylko nagonka, czyli bezpodstawne oskarżanie?
Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej: – Nie, tego nie wiem. W państwie prawa od oceniania, czy nastąpiło złamanie prawa, czy nie, są sądy. W tym wypadku dwa: i sąd powszechny, i sąd zawodowy, tj. lekarski. Czy i w jakim stopniu można stwierdzić winę samego lekarza Bogdana Chazana? Czy to jest wina dyrektora, czy to jest odpowiedzialność administracyjna, czy tylko jego?

Bo lekarzem prowadzącym nie był akurat Bogdan Chazan, tylko ktoś inny. Kto, na którym etapie i co uczynił – to dopiero będzie wynikało ze zbadania dokumentów, których na razie tak naprawdę nie ma. Mamy zaledwie projekt raportu m. st. Warszawy.

A jednocześnie nastąpił moment skandaliczny w historii polskiego parlamentaryzmu: najważniejsze dla zdrowia sprawy, omawiane w Komisji Zdrowia przez ostatnie dni, odbywały się w sposób po prostu przedziwny.

Wracając do sprawy. Pan powiedział, że nic nie wie, ale wcześniej stwierdził pan, że to jest nagonka. Żeby powiedzieć, że mamy do czynienia z nagonką, trzeba chyba coś wiedzieć.
Wiedzieć trzeba, kiedy się kogoś zwalnia z pracy, czy ma się do tego podstawy. Bo potem wzywa sąd pracy i można się zdziwić.

Dlaczego akurat ten człowiek i akurat w momencie, kiedy jego nazwisko znalazło się na wyrytym kamiennym darze dla Jasnej Góry? To wszystko jest jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności. To zjawisko – „sprawa Chazana” – zaczyna przechodzić do historii pod bardzo dziwnymi kryptonimami.

Tak. Bo Chazan mówi publicznie rzeczy wstrząsające. Mówi, że nie będzie respektował prawa. Że liczy się prawo boskie, a nie ludzkie. Okłamuje pacjentkę i opinię publiczną, mówiąc, że to dziecko może długo żyć i być leczone, że planowane są zabiegi, podczas gdy to jest kompletny absurd. Co za zabiegi mogą być planowane w przypadku bezmózgowia? Przeszczep mózgu? Prof. Chazan absolutnie świadomie prowokuje tę sytuację. I mówi to do kamer, patrzy w oczy nam wszystkim.
Myślę, że obie strony żyją na granicy prowokacji. To mnie najbardziej martwi. Trzeba raczej rozmawiać o sednie sprawy, jakim jest możliwość odwołania się do sumienia, skorzystania z klauzuli sumienia…

Ale ta klauzula jest.
Jest i obowiązuje wszędzie, na całym świecie.

No nie, nieprawda.
Są kraje, w których rezolucja Zgromadzenia Parlamentu Europejskiego wyraźnie mówi, że każdy lekarz i lekarz dentysta na terenie UE ma prawo odwołać się do własnego sumienia.

Jak wiadomo, rezolucje nie mają mocy prawnej. Wróćmy do Chazana, który okłamuje pacjentkę i opinię publiczną. Czy pan – jako szef samorządu lekarskiego – uważa, że to jest dobre, czy niedobre? Dopuszczalne czy niedopuszczalne?
Pytanie jest takie: czy dobrze jest, kiedy ktoś kłamie? Otóż oświadczam, że jeśli ktoś kłamie, to jest bardzo niedobrze. To jest jasne. Ale ja nie wiem, czy prof. Chazan nas okłamał. Przekazano mi te same dokumenty, na których opierała się pani prezydent Gronkiewicz-Waltz. Mam jednak wątpliwości co do tego, czy profesor kłamał i w jakim stopniu kłamał. Mam też duże wątpliwości co do tego, czy kolejny prof. ginekologii nie złamał fundamentalnej zasady etyki lekarskiej, omawiając tę sprawę na forum. Mamy dużo do czyszczenia.

Mówi pan o prof. Dębskim?
Tak. Mam wątpliwości, czy można rzeczy objęte tajemnicą lekarską publicznie omawiać.

Informacja o bezmózgowiu nie wyszła od pana prof. Dębskiego.
Ja nie przyszedłem tu z żadnymi zdjęciami, a prof. Dębski z takimi zdjęciami do mediów poszedł.

Ale takie zdjęcia są w podręcznikach. Zdjęcia wstrząsające w literaturze medycznej pojawiają się masowo.
To są dwie różne sprawy. Jeżeli mówię: oto zdjęcie Jacka Żakowskiego, to pan musi na to udzielić zgody.

Ale prof. Dębski przyniósł zdjęcia różnych przypadków, nie tego konkretnego. To zasadnicza różnica.
Ja nikogo nie potępiam. Od tego są stosowne organa. Ale mam nadzieję, że sprawy obydwu lekarzy zostaną szybko wyjaśnione – dla naszego wspólnego dobra.

Opinię publiczną bulwersuje, że prof. Chazan nie zapewnił pacjentce dostępu do świadczeń, które są jej gwarantowane, nie poinformował jej o tym, gdzie może dokonać aborcji itd. Słusznie zrobił czy nie?
Chciałbym, żeby pan wysłuchał, jakie zasady obowiązują lekarzy – wszystkich w Europie. Otóż na klauzulę każdy z nas ma prawo się powołać. Ale w obowiązującej obecnie w Polsce ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty jest dziwny zapis. Otóż jeżeli umówimy się, że pan jest w tej chwili kobietą, a ja jestem lekarzem, i pan przyjdzie do mnie, żeby dokonać zabiegu, na który ja się nie zgadzam, to powinienem panu wskazać, gdzie ten zabieg ma pani Jackowa wykonać.

Oświadczam panu, że to jest błędny zapis, niezgodny z rezolucją UE i niezgodny z logiką. Wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wyraźnie wskazują, że jako lekarz nie powinienem mieć takiego obowiązku. Dlatego Naczelna Rada Lekarska jednogłośnie zdecydowała o tym, żeby ten element zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj