Prywatne czy publiczne?
Prawnicy są podzieleni w kwestii prawa IPN do ujawnienia prywatnej korespondencji.
Tomasz Adamowicz/Forum

Prawnicy są podzieleni w kwestii prawa IPN do ujawnienia prywatnej korespondencji.

Instytut Pamięci Narodowej udostępnił kolejną transzę dokumentów znalezionych w domu gen. Czesława Kiszczaka. Szef Instytutu Łukasz Kamiński zadecydował o upublicznieniu m.in. prywatnej korespondencji do byłego szefa MSW. Wśród opublikowanych listów znalazły się te napisane przez Agnieszkę Osiecką, Daniela Passenta, Beatę Tyszkiewicz, Andrzeja Celińskiego czy ówczesnego prymasa Polski kard. Józefa Glempa. „Nie zapraszałam generała, a co za tym idzie – nie skorzystał z zaproszenia” – mówiła po publikacji swojego listu Beata Tyszkiewicz. „Pod tym adresem żyje moja rodzina, a wiadomo, że z hejterami jest w Polsce bardzo różnie” –  podkreślał Andrzej Celiński, którego prywatny i wciąż aktualny adres zamieszkania podano w udostępnionych przez IPN dokumentach (były poseł nie przypomina sobie też, by taki list w ogóle napisał, a wartości tych dokumentów na razie nie można sprawdzić, bo „nie są one kopiami oryginałów, ale zostały z nich przepisane”). Celiński zapowiedział też, że „jeżeli ktoś mi pomoże, to z wielką satysfakcją doprowadzę do wyroku skazującego”.

Prawnicy są podzieleni w kwestii prawa IPN do ujawnienia prywatnej korespondencji. Prof. Jan Widacki uważa, że upublicznienie tych listów jest naruszeniem prawa, a ich nadawcy mogą wystąpić przeciwko IPN o naruszenie dóbr osobistych.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj