Archiwum Polityki

Mała stabilizacja

Gdy w poniedziałek pojawiła się informacja, że prezydent jest bliski rozwiązania parlamentu i że kilka godzin przed upływem terminu – wedle tego, jak ten termin wyliczyli niektórzy konstytucjonaliści PiS – ogłosi swoją decyzję, zapanował kociokwik. Po raz kolejny bracia Kaczyńscy udowodnili, że w tworzeniu zamieszania są mistrzami nie do pobicia.

Momentalnie pojawiły się dwa scenariusze wydarzeń, a w ich ramach sto następnych. Pierwszy, że – oczywiście – prezydent parlamentu nie rozwiąże, że jest to kolejna odsłona w grze wokół tak zwanego paktu stabilizacyjnego, w której chodzi o to, by 13 lutego jeszcze przed godziną 24 wytargować od Giertycha i Leppera co się da. A więc zgodę na poszerzenie samego paktu i wciągnięcie do niego jeszcze kilku projektów ustaw, a także na bezwarunkową rezygnację z ambicji do jakiegokolwiek współrządzenia, nawet na poziomie stanowisk trzeciego i czwartego rzędu.

Polityka 7.2006 (2542) z dnia 18.02.2006; Ludzie i wydarzenia; s. 18