Archiwum Polityki

Tydzień w kraju

Rząd nie zdołał uratować Stoczni Szczecińskiej. Minister gospodarki zapowiadał przejęcie udziałów stoczni od prywatnych właścicieli i dofinansowanie produkcji. Okazało się jednak, że zadłużenie jest znacznie wyższe, niż wynikało z pierwotnych informacji. Zaproponowano więc siedmiu bankom-wierzycielom, by umorzyły znaczną część długu. Dwa banki nie wyraziły zgody. W tej sytuacji pozostała tylko upadłość. Wniosek o upadłość nie oznacza jednak całkowitej śmierci zakładu. Ma powstać bowiem nowa spółka, która podejmie produkcję statków.

Polityka 25.2002 (2355) z dnia 22.06.2002; Tydzień w kraju; s. 12