Archiwum Polityki

Posiedzi, to skruszeje

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu ukarał w ubiegłym tygodniu Polskę za bezduszne potraktowanie tymczasowo aresztowanego Wacława P. Podejrzany o kradzież i umieszczony w areszcie najpierw prosił o przepustkę na pogrzeb matki – nie wyrażono zgody. Po miesiącu odrzucono kolejną prośbę, tym razem na pogrzeb ojca. Działo się to w 1994 r., w okresie liberalizacji polityki karnej i penitencjarnej. Dzisiaj prawo jest surowsze, a areszty przepełnione.

Jacek K., którego po półrocznym przetrzymywaniu w areszcie wypuszczono bez postawienia jakichkolwiek zarzutów, ocenia dzisiaj: – To najgorsze, co mi się w życiu przytrafiło. Policja wyciągnęła mnie z mieszkania, gdzie właśnie jedliśmy z żoną kolację. Wylądowałem w celi z trzema typami, których sam wygląd powodował, że siedziałem w kącie, bojąc się poruszyć. To był koszmar, przede wszystkim dlatego, że nic złego nie zrobiłem.

Co pewien czas prasa donosi o nowych spektakularnych aresztowaniach.

Polityka 47.2002 (2377) z dnia 23.11.2002; Raport; s. 3