Archiwum Polityki

Herod-baba w fartuszku

W „Rankingu posłów” [J. Paradowska, „Atak debiutantów”, POLITYKA 31] prof. Zyta Gilowska zajęła pierwsze miejsce, wskazali ją prawie wszyscy dziennikarze biorący udział w ankiecie. A jak komplementowano profesorkę? Oto przykłady: „Po prostu kobieta-fachowiec. To wystarczy”, „Prawdziwa herod-baba” w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Ma cięty język, radiowcy lubią ją nagrywać”, „(wyróżniona) za twórcze kontynuowanie dzieła jej poprzedniczek, posłanek prawicowych, sprawnych intelektualnie, zniewalających posłów wdziękiem, ale gdy trzeba także ostrością wypowiedzi”.

Cóż, stwierdzenie „kobieta-fachowiec” mnie nie wystarcza, natomiast „herod-baba” może mieć pozytywne znaczenie jedynie w przypadku kulturystki, ale nawet wówczas byłby to komplement dość gruboskórny. Paradowska unaocznia, jak ciężki jest los posłanek, mają nie tylko być kompetentne, ale i „zniewalać wdziękiem”. Najbardziej zaciekawił mnie zwrot „sprawne intelektualnie”. Brzmi jak kpina, nie wiadomo, czy ta cenna cecha jest tak rzadka u wszystkich posłanek, czy jedynie tych prawicowych. Gdyby prof. Gilowska nie była kobietą, byłaby po prostu profesjonalistą (a nie mężczyzną-fachowcem), dobrym finansistą, a artykuł o niej nie zawierałby głównie wynurzeń współmałżonka (...).

Krzysztof Tomasik, Warszawa

Polityka 39.2002 (2369) z dnia 28.09.2002; Listy; s. 99
Reklama