Archiwum Polityki

Bez tytułu

Nigdy nikomu nie dość pochwał – szczególnie artyście. Nawet kiedy czyjaś skromność powoduje, że osobnik troszkę dziwi się czy nie dowierza pochwałom, to w gruncie rzeczy każdy twórca godzi się z miejscem na piedestale. Podobni do artystów są także politycy, którym z jednej strony nigdy nie dość pochwał, a z drugiej jednych i drugich nigdy nie opuszcza poczucie niedocenienia.

Chcąc własnym przykładem potwierdzić, co napisałem powyżej, mogę się powołać na pracę, którą praktycznie zrobił za mnie mój bardzo zdolny asystent, operator i montażysta.

Polityka 11.2002 (2341) z dnia 16.03.2002; Zanussi; s. 95