Archiwum Polityki

Jak żyć

Przed paru laty kręciłem scenę do filmu na placu Zamkowym w Warszawie i musiałem zagrodzić część chodnika po to, by mogła po nim przejechać napoleońska kawaleria. Widok koni w mieście zawsze przyciąga uwagę i pośród licznie zgromadzonych gapiów znalazł się jeden w stanie wskazującym na obfite spożycie alkoholu. Zwróciłem na niego uwagę, bo z całą siłą słaniającego się ciała napierał na sznury przegradzające część chodnika i wznosił w powietrze rozpaczliwym głosem wołanie złożone zaledwie z dwu sylab.

Polityka 30.2002 (2360) z dnia 27.07.2002; Zanussi; s. 89