Archiwum Polityki

Pustka po olbrzymie

Po pięciu latach prezydentury prawie 81-letni, ale wciąż krzepki Nelson Rolihlala Mandela schodzi z mostka kapitańskiego nowej Afryki Południowej. Jasne jest, że gdyby chciał drugiej kadencji - wygrałby każde wybory. Nikt też nie wątpi, że drugim czarnym prezydentem RPA będzie szef rządu Thabo Mbeki, człowiek skromnej postury, łagodnej natury, bez szczególnych zasług dla walki z apartheidem. Wygra, bo namaścił go Mandela.

Mandela to olbrzym ducha i intelektu, który zdominował państwo królujące w całej Afryce Czarnej. Nowy ustrój wypracowano pokojowo tylko dlatego, że biała mniejszość i głęboko podzielona nienawiściami plemiennymi czarna większość uwierzyły mu, że tę grę warto podjąć.

Historia RPA zaczęła się kręcić wokół Mandeli od 1962 r., kiedy zamknięto go na dożywocie za dowodzenie zbrojnym skrzydłem Afrykańskiego Kongresu Narodowego. Ale świat o nim nie zapomniał. Jego nazwisko nie przestawało padać z trybuny ONZ, gdy debatowano o prawach człowieka i okładano reżim apartheidu kolejnymi sankcjami.

Polityka 21.1999 (2194) z dnia 22.05.1999; Świat; s. 46
Reklama