Archiwum Polityki

O drodze do duszy i innych historiach

Literatura z założenia jest sztuką pseudonimowania. Nie wyobrażam sobie mówienia wprost o lękach zupełnie podstawowych, które oczywiście mnie nie omijają. Zjawiskiem, które dotyczy wszystkich, a dla mnie jest szczególnie druzgoczące, jest upływ czasu. Przemijanie odczuwam bardzo dotkliwie.

Dostałam zadanie przybliżenia czytelnikom sylwetki poczytnego autora. W pana przypadku nie jest to proste, gdyż posiada pan co najmniej dwie sylwetki godne przybliżenia: poczytnego felietonisty i poczytnego pisarza. Kim się pan bardziej czuje?

Uważam się za prozaika pisującego, coraz zresztą rzadziej, felietony. Szerzej tego nie rozwijam, ponieważ tego, kim się naprawdę czuję, w żadnym wypadku nie mogę pani powiedzieć.

Czytając pańską prozę, np.

Polityka 3.1999 (2176) z dnia 16.01.1999; Kultura; s. 42