Archiwum Polityki

Halny wieje!

Nie znoszę zimna, śniegu (za wyjątkiem nocy wigilijnej, kiedy powinien obowiązkowo zalegać w celach dekoracyjnych), góralskiej muzyki i chodzenia pod górę. Tyle tytułem wstępu, zanim zabiorę głos w narodowej dyskusji, czy ma Zakopane ubiegać się o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich.

Otóż jestem przeciw. Całkowicie i integralnie przeciw. To znaczy na równi (jasne, że na równi - toż rzekło się już, że nie lubię pod górę) przeciw zwolennikom, jak i przeciwnikom dziwacznej tej inicjatywy. Najpierw o przeciwnikach.

Tatry są, jak wiadomo, przypadkowym wybrzuszeniem polodowcowym. Lodowiec nie był dla nas zbyt łaskaw i wypiął się tylko na jakieś 2500 metrów (a jeszcze Rysom jednego metra zabrakło). Co gorsza, liczy się to od poziomu morza, czyli trzeba pojechać do Sopotu, żeby rzecz docenić.

Polityka 3.1999 (2176) z dnia 16.01.1999; Stomma; s. 82
Reklama