Archiwum Polityki

Ziuta, opamiętaj się!

Pomysł, by teraz w "Polityce" wspominać "Tygodnik Powszechny", opisywać "Tygodnik Powszechny", rozliczać się z "Tygodnikiem Powszechnym" jest generalnie dobry i ciekawy, ma wszakże jedną zasadniczą wadę: zbyt jest dalekosiężny. Mógłbym latami, co mówię latami, mógłbym dziesięcioleciami snuć tygodnikowe opowieści, a ponieważ pamiętam wszystko, nie muszę dodawać, że byłyby to w przeważającej mierze gawędy naznaczone niekonwencjonalną moralnością i rozpustą. Formalna łatwość i tematyczna atrakcyjność są tu kategoriami wystarczająco niebezpiecznymi, by zrezygnować, na razie daję sobie spokój z heroikomiczną epiką tygodnikową, plany mam inne, chcę teraz w innym miejscu niż na ulicy Wiślnej dotknąć skóry świata.

Polityka 10.1999 (2183) z dnia 06.03.1999; Pilch; s. 87