Archiwum Polityki

Bóg mojego dzieciństwa

W roku 1959 miałem 7 lat i pewnie nie wiedziałem, że jest rok 1959, i na pewno nie wiedziałem, co to znaczy: mieć siedem lat. Gdy któregoś dnia babka Czyżowa krzyknęła z uroczystą emfazą: Trudno! Został biskupem! Andrzej został biskupem! – na pewno nie zdawałem sobie sprawy, że w istocie był to krzyk rozpaczy. Był jednak na tyle niepokojący i na tyle niezwykły, że zapamiętałem, a jak zapamiętałem – mogę wspominać. Nie pamiętam zupełnie, do kogo babka swój okrzyk zwróciła, za ogromnym stołem w naszej ogromnej kuchni zawsze siedzieli jacyś goście, zawsze ktoś do naszego domu wpadał i zaglądał, bez przerwy ktoś szedł przez wyłożony rzecznymi kamieniami „plac u Chlebka”; widziany przez domowników mijał wielkie okno, wchodził do kuchni i siadał za stołem.

Polityka 48.2005 (2532) z dnia 03.12.2005; Pilch; s. 101