Archiwum Polityki

Rektor specjalnej troski

Do Sądu Rejonowego w Rzeszowie wpłynął wniosek obrońców Antoniego Jarosza, byłego rektora Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Przemyślu, o uchylenie aresztu. Tego samego dnia wpłynęło także pismo prokuratora rejonowego w Rzeszowie, który wnosił o jego pozytywne rozpatrzenie. Byłemu rektorowi ta sama prokuratura postawiła kilkanaście zarzutów, większość z nich o korupcję, przyjmowanie i żądanie łapówek i korzyści osobistych, podżeganie do składania fałszywych zeznań. Postępowanie wymagało wielkiego nakładu pracy, zaś Antoni Jarosz robił wszystko, by je utrudniać.

Sąd nie zgodził się na uchylenie aresztu ze względu na zachowanie oskarżonego, który wszelkimi sposobami jemu także utrudnia postępowanie, symuluje choroby i nie pojawił się dotychczas na żadnej rozprawie. Ostatnio wiozący go z krakowskiego aresztu konwój też musiał zawrócić: Jarosz zasłabł. Dotychczas odbyły się dwie rozprawy, obie bez udziału Jarosza. Zdaniem sądu zwolnienie z aresztu oznaczałoby w praktyce konieczność zawieszenia sprawy, bo oskarżony Jarosz nigdy nie zjawiłby się na wezwanie.

Anna Pałka, szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie, przyznaje, że „były sugestie” w stosunku do prokuratora rejonowego, aby poparł wniosek obrony. – Dokonaliśmy oceny procesowej. Sprawa jest zaawansowana, stosowane środki muszą być adekwatne do jej wagi – mówi. Pisemne polecenie przychylenia się do wniosku obrony wydał prokurator okręgowy.

W prokuraturze mówi się nieoficjalnie, że prokurator apelacyjna rozmawiała także z prokuratorem rejonowym i obrońcą Jarosza.

Wcześniej, na żądanie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, akta sprawy trzykrotnie były w Prokuraturze Krajowej.

Polityka 23.2006 (2557) z dnia 10.06.2006; Ludzie i wydarzenia; s. 18
Reklama