Archiwum Polityki

Warszawa da się lubić

Ten stary szlagwort, czyli zdanie, które jest motywem przewodnim piosenki, uparcie mi się przypomina, gdy odwiedzam stołeczne restauracje starające się, mniej lub bardziej udatnie, naśladować lokale przedwojennej Warszawy. Przypomnieć zaś należy, że w latach dwudziestych i trzydziestych tutejsze restauracje w niczym nie ustępowały renomowanym lokalom zachodnich stolic.

Ba! Byli i tacy smakosze, którzy woleli jadać nad Wisłą niż nad Sekwaną. I to wcale nie powodowani nadmiernie rozwiniętym patriotyzmem, lecz po prostu łakomstwem. Nigdzie bowiem w świecie nie ma takich przysmaków jak gotowane wieprzowe ucho z chrzanem czy sztuka mięsa z kwiatkiem. Szukajmy więc śladów dawnej Warszawy. Na szczęście są!

Siedem grzechów ****

Trakt Królewski upstrzony jest knajpami i knajpkami tak gęsto jak portret Najjaśniejszego Pana Franciszka Józefa wiszący w gospodzie Pod Kielichem, na który to obraz – zdaniem pana Palivca – gęsto srywały muchy.

Polityka 7.2001 (2285) z dnia 17.02.2001; Społeczeństwo; s. 84