Archiwum Polityki

Godzina wychowawcza

Pokazywali w telewizji: ziemię przykrytą śniegiem szarym jak płachty gazet – gazety też o tym pisały. Niewielki kopczyk. Wetknięte kawałki tektury z wypisanymi imionami – Misiek, Azor, Burek, Kicia. Palące się lampki. Tyle zostało po psach i kotach. Wrzucanych do wykopanego zawczasu dołu. Ale najpierw właściciele zwierząt doprowadzili je i donieśli. Wiedząc, że czeka na nie śmierć. Na weterynarzu nie robiły wrażenia sceny pożegnań. Spełniał obowiązek: strzegł mieszkańców Siernik przed zarazą.

Polityka 7.2001 (2285) z dnia 17.02.2001; Groński; s. 93