Archiwum Polityki

Zdrowe, bo rynkowe?

Prof. Tadeusz Tyszka, prezes Centrum im. Adama Smitha, zarzucił mi (POLITYKA 16), że zgoła nie wiem, co mówię, gdy postulowałem, iż pewien „nielogiczny” wynik ankietowego badania powinien być ważnym znakiem dla polityków. Wedle tego badania znaczny odsetek pytanych uznał, że najlepszy byłby taki porządek społeczny, w którym większość społeczeństwa jest „na górze”, a tylko mało ludzi „na dole”.

Mówiłem, że takie oczekiwania może są nierealistyczne, ale stanowić powinny ważną wskazówkę dla polityków. Owo „może” przydane do nierealistycznych oczekiwań wywołało reakcję profesora prezesa, jako żywo przypominającą również profesorskie zarzuty z lat osiemdziesiątych. W obu wypadkach profesorowie wiedzieli w sposób nie podlegający dyskusji, bo uzasadniony logiką, wówczas – że demokracja jest niemożliwa, teraz – że niemożliwy jest świat, w którym większość ludzi czuje, że jest „na górze” społecznej drabiny.

Polityka 24.2000 (2249) z dnia 10.06.2000; Polemika; s. 76