Archiwum Polityki

Z punktu widzenia czarnej owcy

Kiedy podczas spotkania w Hotel de Ville usiłowałem zamienić na boku parę słów z panią prezydentową Jolantą Kwaśniewską, dopadła mnie francuska gorylica. Feminizm posunął się bowiem we Francji tak daleko, że jakby nie wystarczały kobiety dźwigające sztangi lub pchające ciężkie kule, w ramach równouprawnienia również zawód byka z obstawy ulec musiał demokratyzacji. Gorylice od goryla rozróżnia się (płeć nie ma tu żadnego zewnętrznego przejawu) wyłącznie po uniformie. Mundury gorylic są przy tym o tyle mało gustowne, że w dół od spódnicy widać całkiem niekobiece węzły mięśni i siniaki nad lewym udem spowodowane przez systematyczne noszenie z tej strony broni krótkiej.

Polityka 22.2000 (2247) z dnia 27.05.2000; Stomma; s. 106