Archiwum Polityki

Zostańmy, nikt nie woła

Z Ilicza, Jasnej Polany czy Zielonego Gaju – wielkich skupisk Polaków w Kazachstanie – nikt do Polski pewnie nie pojedzie. Ani na tegoroczne Boże Narodzenie, ani później, ani na stałe, ani nawet na trochę. Kołchoz jak raz człowieka w swoje objęcia weźmie, to już nie puści.

Frau Alma co wieczór siada do kołowrotka prząść nici na sweter dla syna. Dla wnuczek już zrobiła, tyle że leżą te swetry, nie ma jak dać. Frau Alma Zagórska, z domu Shneizer, została sama jak palec. Mąż – Polak, umarł przed rokiem, najstarszy syn parę lat temu, córka wyjechała do Rygi, syn, repatriant, już trzeci rok mieszka w Polsce. Jest kierowcą ciężarówki i jakoś wiąże koniec z końcem. Starszą córkę posłał nawet na studia do Krakowa. Frau Alma od czterech lat stara się o wizę repatriacyjną do Niemiec.

Polityka 52.2000 (2277) z dnia 23.12.2000; s. 20