Archiwum Polityki

Zadzwoń do mnie na Saharę

Jedno z ciekawszych przedsięwzięć technologicznych ostatniej dekady XX wieku nie zdołało przekonać wystarczającej liczby klientów. 12 lat pracy, kilkanaście lotów statków kosmicznych i ponad 5 mld zainwestowanych dolarów poszło w błoto. A dokładniej, spłonie w ziemskiej atmosferze – taki bowiem los czeka w najbliższym czasie 88 satelitów obsługujących system telefonii, który miał ogarnąć wszystkie zakątki Ziemi.

Iridium było owocem ludzkich marzeń o pokonaniu odległości. Jak głosi legenda, pomysł narodził się w 1987 r. Inżynierowie amerykańskiego koncernu elektronicznego Motorola podczas pobytu na jednej z pustyń Arizony stwierdzili, że dobrze byłoby mieć możliwość łatwego kontaktu z dowolnego miejsca na kuli ziemskiej. Najlepiej, gdyby rozszerzyć istniejące usługi telekomunikacyjne i udostępnić je zarówno na pustyni, jak i na szczytach Himalajów.

Tradycyjna telefonia nie mogła spełnić takich oczekiwań – przewody warto ciągnąć tylko do obszarów o dużym zaludnieniu.

Polityka 19.2000 (2244) z dnia 06.05.2000; Społeczeństwo; s. 90