Archiwum Polityki

Granica strachu

Ten rok miał być dla polskiej gospodarki wyraźnie lepszy. Ale czy będzie? Inflacja trzyma się krzepko, bezrobocie ostro rośnie, a deficyt w bieżącym bilansie płatniczym państwa, w stosunku do produktu krajowego brutto, przekroczył międzynarodowe normy przyzwoitości. Z tego powodu pesymiści po raz kolejny ostrzegają przed widmem krachu walutowego.

Gwałtowna dewaluacja złotego, nawet rzędu 20 proc., staje się coraz bardziej prawdopodobna. Co gorsza, wiele wskazuje na to, że w najbliższych miesiącach zagrożenie kryzysem będzie się jeszcze zwiększać. Stąpamy po kruchym lodzie, który nie musi, ale może się załamać.

Nasze prawdziwe kłopoty z utrzymaniem we względnej równowadze bilansu płatniczego państwa zaczęły się w 1997 r. Wówczas deficyt w obrotach bieżących skoczył do 3 proc. PKB i od tego czasu nieustannie wzrastał, aż do poziomu 8–8,1 proc.

Polityka 16.2000 (2241) z dnia 15.04.2000; Gospodarka; s. 72