Archiwum Polityki

„Niskie loty”

Muszę przyznać, że ze smutkiem przeczytałem felieton „Niskie loty” Zdzisława Pietrasika (POLITYKA 11). Nie rozumiem, dlaczego w roku, kiedy polskiej kinematografii naprawdę nieźle się wiodło, decyduje się autor na tak sarkastyczny tekst? Co do Złotych Kaczek. Przecież to czytelnicy, panie redaktorze, czytelnicy! Chcieli przyznać nagrodę, którą pan nazywa drobiem. Czy myśli pan, że tym wszystkim, którzy głosowali na swych kandydatów do tej nagrody, przyjemnie jest czytać pański felieton? Czy laureaci z panem Kilarem na czele, w poczuciu niskich lotów i prowincjonalizmu rodzimego kina mieli nie pójść odebrać? Nie rozumiem.

Co do Orłów. Przecież nasze środowisko od lat marzyło, aby właśnie być ocenianym przez fachowe, branżowe grono w niezależnym, utajnionym głosowaniu. To piękne, że można docenić również tych, którzy tak wiele dla filmu robią, a nie zbierają potem honorów przed kamerami telewizyjnymi. Tak się dzieje w większości krajów Europy, gdzie istnieje kinematografia. Przecież to właśnie może stać się dla środowiska filmowego stymulatorem, aby wreszcie zacząć się ścigać na ambicje i umiejętności, a nie tylko na oglądalność. To ostatnie zostawmy telewizji. Poza wszystkim zapewniam pana, że elektrycy, wózkarze, gońcy, z których pan dowcipkuje, właśnie z filmów nagradzanych są dumni, a nie z tych, które mają dobre krytyki. Nie mogę zgodzić się z pańskim ironizującym tonem.

Wreszcie o przekłamaniu w tekście. Pisze pan, że od lat nas nie ma na międzynarodowych festiwalach. Przepraszam, a co ja robię od kilku lat, jak tylko jeżdżę z festiwalu na festiwal?! Najpierw z „Historiami miłosnymi” – 24 międzynarodowe festiwale, a obecnie z „Tygodniem z życia mężczyzny” – do dzisiaj 9 festiwali (załączam spis sporządzony przez Film Polski).

Polityka 16.2000 (2241) z dnia 15.04.2000; Listy; s. 98
Reklama