Archiwum Polityki

Prawo pagonów

Jeśli jutro znów powiecie, że Azerbejdżan zrobił kolejny krok ku demokracji, to będzie to znaczyć, że współuczestniczycie w tym oszustwie! – wykrzykuje Dżalal do komórki. Rozmawia z panią Rafaello z misji Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Jest ciemno, minęła ósma wieczorem. Stoimy na dziedzińcu jednej ze szkół w szóstym okręgu wyborczym w Baku, w rejonie ubinogińskim. Mieści się tu obwodowa komisja wyborcza nr 21.

Wokół mnóstwo ludzi. Wielu to obserwatorzy i członkowie komisji wydelegowani przez partie polityczne. O siódmej wieczorem, gdy skończyło się głosowanie, zostali przez policję wyrzuceni z lokalu wyborczego.

Chyba najbardziej zdenerwowany jest mąż zaufania kandydata Eldara Sabiroglu z Partii Nowego Azerbejdżanu (JAP). To partia rządzącego autorytarnie krajem prezydenta Gejdara Alijewa. – Przewodniczący komisji tłumaczył się nakazem z góry, że żaden obserwator nie może zostać w środku – wyjaśnia.

Polityka 49.2000 (2274) z dnia 02.12.2000; Świat; s. 45