Archiwum Polityki

Tłok na górze

Od pierwszego stycznia powinny zamilknąć nadajniki UKF w dolnych pasmach częstotliwości, a zabrzmieć w górnych, ale podobnie jak cztery reformy sprzed roku i ta została przygotowana połowicznie: dla 250 nadajników zabrakło na razie miejsca na skali. Wojna w eterze, kiedyś prowadzona na płaszczyźnie ideologii, teraz przeniosła się na stosowniejszy dla nowych czasów grunt komercji: dla niektórych stacji radiowych może być wojną o przetrwanie.

Wierni słuchacze będą swojej ulubionej stacji szukać po całej skali, kupią nowy odbiornik albo oddadzą stary do przestrojenia. Ale mniej przywiązani pokręcą gałką aż trafią na dobrą muzykę czy sympatyczny głos – i tak już zostaną. Reforma, w której jedni przenoszą się na inne piętro, a drudzy zostają na starych śmieciach, to idealna okazja, żeby zyskać (albo stracić) sporo słuchaczy, a w ślad za nimi sporo reklam, z których radio przecież żyje.

Dlatego ci, którzy na dolnym paśmie nadają już tylko pożegnalny komunikat z nową częstotliwością, protestują jak mogą przeciw tym, którzy tuż obok nadają muzykę.

Polityka 3.2000 (2228) z dnia 15.01.2000; Wydarzenia; s. 16