Archiwum Polityki

Z innego świata

Był obecny na łamach „Polityki” przez trzydzieści lat. Najpierw bardzo długo przekonywał, iż „Muzyka łagodzi obyczaje”, po stanie wojennym dodawał otuchy cyklem „Uszy do góry!”, potem nawoływał „Artyści wszystkich krajów, łączcie się!”, a od pewnego czasu spoglądał na ludzkość „Okiem sępa” (w pierwotnej wersji – „Z posępnego notatnika”).

Najpierw dzwonił do redakcji, powiadamiając, że przygotowuje kolejny artykuł: zwykle streszczał jego zawartość, mówiąc, co będzie na początku, co w środku, a czego dotyczy zakończenie. Po kilku dniach redakcyjny kierowca jechał odebrać gotowy materiał. Kiedy artykuł ukazywał się w numerze, Waldorff dzwonił po raz trzeci, piekląc się, jeżeli w tekście dokonana została choćby najdrobniejsza zmiana. Przywiązywał ogromną wagę do każdego słowa, dobierał je długo i starannie, nieraz już na gotowym niezwykle starannym maszynopisie – pisał na maszynie, której czcionkę rozpoznać można było z daleka – nanosił odręczne poprawki.

Polityka 2.2000 (2227) z dnia 08.01.2000; Społeczeństwo; s. 68