Archiwum Polityki

Sąsiad idzie na wojnę

W Warszawie jest coraz więcej kancelarii prawniczych gotowych doradzać osobom, które nie życzą sobie sąsiedztwa budowy albo chcą drogo sprzedać swoje prawo do protestu. Inne kancelarie specjalizują się z kolei w obronie interesów inwestorów. Toczy się wojna, której koszty wliczane są w ceny nowych mieszkań, w czynsze za biura i sklepy. Przegranym jest klient.

W dużych miastach protesty przeciw budowom stały się już regułą. W Krakowie sprzeciwów nie wywołuje tylko stawianie domów jednorodzinnych na peryferiach miasta. Poza tym protestuje się przeciw niemal każdej budowie, łącznie z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach (pozwolenie na budowę sanktuarium władze miejskie uroczyście wręczyły Janowi Pawłowi II podczas wizyty w Krakowie). Niewiele lepiej jest w największej polskiej gminie Warszawa Centrum, gdzie sąsiedzi, stowarzyszenia ekologów i inne organizacje protestują przeciw 70 proc.

Polityka 45.2000 (2270) z dnia 04.11.2000; Gospodarka; s. 64