Archiwum Polityki

Iść gdzieś dalej

Za siedmioma pagórkami, za siedmioma powiatowymi drogami, trzy kilometry od najbliższego przystanku PKS żyje 13-osobowa rodzina Klamerusów, która ma wszędzie daleko. Małe wioski dawnego województwa słupskiego po upadku PGR zmieniły się w czarne dziury bez wyjścia.

Klamerusowie mieszkają w popegeerowskim baraku, na 39 metrach kw., bez ubikacji. Śpią po troje w jednym łóżku. Inaczej się nie da. Nawet gdyby ktoś podarował im jeszcze jedno łóżko, nie byłoby go gdzie wstawić. Wieczorem, gdy Maria Klamerus obmyje w miednicy młodsze dzieci, szykuje kanapki na śniadanie. Musi wstać po piątej, żeby napalić pod kuchnią i zagotować wodę na herbatę. Potem budzi dzieci – o 6.45 muszą być na przystanku. Jest jeszcze ciemno, gdy schodzą się z całej wsi Przebędowo pod metalowy krzyż.

Polityka 12.2000 (2237) z dnia 18.03.2000; Społeczeństwo; s. 92