Archiwum Polityki

Sezam wzięty

Muzeum w Bagdadzie splądrowane, iracka Biblioteka Narodowa ograbiona i spalona. Grupa uzbrojonych i dobrze ubranych mężczyzn pokazywała wspólnikom, które zabytki wynosić. Czy brak ochrony tych cennych dla świata placówek był tylko zwykłym zaniedbaniem sił sprzymierzonych?

Budynku muzeum w Bagdadzie nie uszkodziły bomby. I co z tego, skoro eksponaty rozszabrowały dobrze zorganizowane gangi złodziei? Dla zatarcia śladów rozkazali niszczyć pozostałe eksponaty i spisy inwentarzowe. Podobna grupa wykradła średniowieczne manuskrypty z Biblioteki Narodowej w Bagdadzie i zapłaciła ludziom za podłożenie ognia. Przez kolejne dwa dni nikt nie zakłócał spokoju rabusiom, którzy wynosili, co się dało. Złodzieje wtargnęli również do magazynów, gdzie przechowywano cenniejsze zabytki. Podłogi muzeum usłane były przedmiotami, które rabusie uznali za mniej wartościowe lub zbyt ciężkie.

Propaganda archeologii

Muzeum posiadało największą na świecie kolekcję starożytności z Mezopotamii, obejmującą co najmniej 170 tys. obiektów z różnych epok i kultur. – W północnym Iraku już u schyłku IX tysiąclecia p.n.e. ludzie zaczęli żyć z uprawy ziemi – przypomina dr Franciszek Stępniowski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. – W IV tysiącleciu p.n.e. w południowym Iraku pojawili się twórcy cywilizacji miejskiej Sumerowie. W drugiej połowie III tysiąclecia ziemiami tymi władali Akkadowie, w II i I tysiącleciu Babilończycy z południa, Asyryjczycy z północy, później przyszli Medowie, Persowie, Grecy, Partowie i na końcu Arabowie. Wszyscy pozostawili po sobie ślady, które leżą do dziś pod warstwami piasku.

Stosunek Irakijczyków do dziejów tych ziem był dość skomplikowany. Do 1968 r. rząd iracki budował świadomość narodową lansując panarabizm i ignorując to, co miało miejsce przed narodzinami Mahometa (ok. 570 r.). Później archeologię zaczęto wykorzystywać w propagandzie, a badanie kultur starożytnych służyło budowaniu ideologii.

Polityka 18.2003 (2399) z dnia 03.05.2003; Nauka; s. 77
Reklama