Archiwum Polityki

Nic

Niezwykle modnym słowem, mającym ponoć opisywać jakąś rzeczywistość ustrojowo-społeczno-intelektualną, stał się w polskich mediach „totalitaryzm”. Co drugi dziennikarz wyciera sobie nim usta, kiedy mówi o PRL, choć pojęcia najwyraźniej nie rozumie. „Totalitaryzm” wywodzi się otóż z łacińskiego totus, czyli „wszystko, całkowity, spójny”. W tym też sensie używany jest w swoim znaczeniu politycznym. Określa ustroje czy rządy sprawujące władzę niepodzielną, całkowitą i spójną, czyli kształtującą system konsekwentny i nieprzemakalny, gdzie nie ma miejsca dla myślących inaczej, gdyż wszelka wykładnia intelektualna dana jest z góry.

Polityka 47.2008 (2681) z dnia 22.11.2008; Stomma; s. 120