Archiwum Polityki

Spod znaku zwodnika

Astrologia trzeciego tysiąclecia jest mądrzejsza. Nie przyznaje się do horoskopów z prasy masowej. Odrobiła lekcję z przyrodoznawstwa. Przestudiowała psychologię głębi. Znalazła dla siebie wygodną niszę w świecie Internetu, teleskopów i inżynierii genetycznej. Unika nawet swojej starożytnej nazwy. A popyt na jej usługi rośnie. Ale czy to wina astrologii?

Niedowiarek

Pokażcie mi przepowiednie zapowiadające atak 11 września, śmierć księżnej Diany, wojnę nad Zatoką! A może któryś astrolog wskazał już miejsce pobytu Osamy ibn Ladena? To pierwsza reakcja typowego sceptyka.

Powiadacie – napiera dalej sceptyk na astrologa – że układy planet i gwiazd mają wpływ na osobowość i życie ludzi, a nawet całych narodów i świata, ale jakie są na to dowody? Że państwo Reaganowie i wielu innych przywódców radziło się astrologów?

Polityka 18.2002 (2348) z dnia 04.05.2002; Społeczeństwo; s. 95
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >