Archiwum Polityki

Ślepym kursem

Po stronie izraelskiej, niemal zawsze doskonałej w zmaganiach siłowych i niemal zawsze niezręcznej w rozgrywkach politycznych, i tym razem wyraźne zaszwankowała wyobraźnia.
Premier Izraela Beniamin Neta-njahu dowiedział się o szczegółach ataku na flotyllę wolontariuszy płynących do Gazy, gdy jego samolot stał na płycie lotniska w Ottawie, tuż przed odlotem do Waszyngtonu. Nazajutrz miał się spotkać z prezydentem Barackiem Obamą. Rada Bezpieczeństwa ONZ nie potępiła jeszcze aktu przemocy, nieznana była liczba zabitych i rannych, świat nie zdążył jeszcze wyrazić oburzenia, ale Netanjahu zrozumiał, że Izrael wpadł w pułapkę, którą sam na siebie zastawił.

Polityka 24.2010 (2760) z dnia 12.06.2010; Świat; s. 78