Pomocnik Historyczny

„Przy jednej dosyć wielkiej pyramide”

Narodziny egiptologii

Piramida Schodkowa w Sakkarze, fotografia z 1905 r. Piramida Schodkowa w Sakkarze, fotografia z 1905 r. BEW
Jak się zaczęło naukowe odkrywanie starożytnego Egiptu.
Świątynia Horusa w Edfu, fotografia z 1905 r.BEW Świątynia Horusa w Edfu, fotografia z 1905 r.

Pielgrzymi, podróżnicy, wojskowi. Gdyby poszukiwać motta dla egiptologii, z pewnością najtrafniejsze byłyby słowa wypowiedziane przez Howarda Cartera, odkrywcę grobu Tutanchamona: „Widzę cudowne rzeczy”. Egipt i jego tajemnice zdumiewały ludzi nieprzerwanie. Znajomość hieroglifów zanikła w IV w. n.e., studiowano więc pisma greckich i rzymskich podróżników, a w średniowieczu odwiedzali Egipt krzyżowcy czy przejazdem pobożni pielgrzymi udający się do Ziemi Świętej. „Przy jednej dosyć wielkiej pyramide wpuściliśmy się w antrum [grotę], głębokie kilkanaście łokiet, gdzie potem w skale pod ziemią naleźliśmy wiele antra albo pieczur, w których wielkie mnóstwo ludzi pochowanych było” – pisał Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, zwany Sierotką, który przy okazji peregrynacji do Jerozolimy jesienią 1583 r.

Pomocnik Historyczny „Faraonowie” (100130) z dnia 23.04.2018; Konteksty; s. 120
Oryginalny tytuł tekstu: "„Przy jednej dosyć wielkiej pyramide”"