Agacie i Kazi in honorem
To imię wypowiada się z udaną naturalnością, maskującą skłębione miazmaty gorącej krwi.

Po prostu „Agata”. Nigdy „profesor Bielik-Robson”. Dla wtajemniczonych, dla wyznawców, dla adoratorów zawsze Agata. Lecz w tę ezoterykę wtajemniczeni są wszyscy. Egzaltacja i uwielbienie stały się w tym wypadku nawykowym i powszechnym trybutem, jaki składamy romantyczności w czasach chłodu i ironii. Pokolenie za pokoleniem, efebowie dzisiejsi i efebowie byli, marzą tylko o tym, by przysiąść w tłocznym kręgu w Harendzie i posłuchać uczonego wywodu sączącej czerwone wino czerwonoszminkiej wiecznej kobiecości.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj